Wydarzenia

„UNMUTE: GŁOŚNIEJ NIŻ DECYBELE” — rozmowa z Zuzanną Szymańską

Zapraszamy na wywiad z Zuzanną Szumańską, z którego poznacie kulisy projektu „UNMUTE: GŁOŚNIEJ NIŻ DECYBELE”.

[Maciej Joniuk]: Witamy! 19 września odbyła premiera teledysku „UNMUTE. Głośniej niż decybele”. Klip można zobaczyć na stronie www.unmute.pl. Mam okazję rozmawiać z Panią Zuzanną Szymańską. Powiedz, jaki jest twój znak migowy?

[Zuzanna Szymańska]: Mój znak migowy to…

Miłość do muzyki

Jest Pani jedną z osób z grupy teledyskowej. Zauważyłem, że na stronie unmute.pl pojawił się twój krótki opis o sobie „Codziennie słucham muzyki i tańczę. Sama też tworzę teksty piosenek w PJM. Dzień bez muzyki jest dla mnie dniem straconym”. Mam pytanie, skąd twoja miłość do muzyki?

To wszystko jest zasługą mojej mamy. Moja mama jest jedyną osobą słysząca w całej głuchej rodzinie. Kochała muzykę, a ja podziwiałam. Później razem tańczyliśmy z rodzicami, mój tata super tańczy. Po prostu cała moja rodzina lubiła muzykę. Też dzięki szkole. Gdy chodziłam do szkoły dla słabosłyszących tam było dużo muzyki na zajęciach, poczułam, czym jest wibracja w muzyce.

Także dzięki nowoczesnych aparatom słuchowym, które pozwalają połączyć się z telefonem Apple i włączyć tryb muzyczny w aparatach. Także w domu posiadam JBL (głośnik mobilny) wystarczy włączyć i czuć wibracje. Uwielbiam to uczucie. Po prostu muzyka daje mi poczucie spokoju. Gdy nie mam nastroju, a nawet jak mam dobry to obowiązkowo włączam muzykę, żeby zrelaksować się. Bez muzyki czuję ciszę. Wiadomo, żyjemy w świecie głuchych, w ciszy. Ale naprawdę jest cisza? Nie, w tym świecie są dźwięki, dlatego muzyka przynosi radosny dzień.

Niedawno brałaś udział w teledysku „UNMUTE. Głośniej niż decybele”. Śpiewałaś w PJM. Skąd taki pomysł? Kto to wymyślił? Jak się dostałaś do teledysku?

Agencja Change Serviceplan to taka produkcja filmowa z okazji Międzynarodowej Dnia Głuchego wymyśliła teledysk dla Głuchych zwany „Krzyk” utworzony przez pana Michała Pakuła. „Krzyk” to taki teledysk, w którym udział biorą głusi śpiewając w PJM. Dlatego postanowił nawiązać współpracę z Polskim Związkiem Głuchych. Potem za pomocą vloga, PZG prowadził nabór głuchych na teledysk. Stąd głusi dołączyli się do teledysku. To wszystko dzięki tej produkcji filmowej.

Jaki był cel teledysku?

Jaki był przekaz teledysku? Jeśli chodzi o teledysk „Krzyk” to ludzie myśleli, że my krzyczymy. Nie o to chodzi. Chodzi o to, że my hamujemy krzyk. W tekście teledysku pokazujemy, że mamy dość ograniczeń, barier, że my nie chcemy więcej ograniczeń. My nie ograniczamy, to wy, ludzie ograniczacie nas, dlatego na przykład, że my jesteśmy głusi. W tekście jest takie zdanie, że my już długo żyjemy z ograniczeniami, dlatego nie chcemy ich zaakceptować. Dlatego teledysk idealnie pasuje na Międzynarodowy Dzień Głuchych. My możemy wszystko, tylko wy słyszący musicie nam odblokować. To był taki cel teledysku.

Pięknie. Wasze przygotowanie do teledysku, domyślam się, nie były łatwe. Jak to wygląda? Jak wygląda współpraca z reżyserem?

To prawda, że przygotowanie nie były łatwe. Po naborze osób głuchych do teledysku, produkcja filmowa zorganizowała spotkanie na Zoom. Na spotkaniu byliśmy my, reżyserowie osoby przygotowujące kostiumy, makijażystki oczywiście był tłumacz języka migowego, także udział brał zarząd Polskiego Związku Głuchych, współpracujący z produkcją. Wszyscy dyskutowaliśmy, jak i o której zaczynamy Ustalanie godziny spotkania nie były łatwe, bo części osób nie pasowało. Produkcja filmowa nie może wyznaczyć stałego terminu spotkania, bo to wszystko zależy np. od warunków pogodowych w danym dniu, albo od przygotowania kostiumów. My musieliśmy dostosować się do godziny spotkania, dlatego w moim przypadku nie było łatwe, bo ja mieszkam daleko, w Bydgoszczy.

Gdy termin został nagle ustalony, to szybko musiałam wziąć wolne, by przyjechać na spotkanie. Nie było łatwo, ale wszystko się udało. Gdy my głusi dotarliśmy na spotkanie, myśleliśmy, że na teledysku będziemy tylko migać, śpiewać, a tam okazuje się, że przyjechały samochody z przyczepą. Byli reżyserowie itd. Poczuliśmy jakbyśmy byli w Hollywood. Ubrali nas, malowali nas na zmianę, sprawdzali czy OK. Mieliśmy na próbę śpiewanie w PJM. Byli choreografowie, tłumacze PJM. Przed nagraniem na przyczepie, musieliśmy trenować taniec w studio, tam gdzie bywa „Taniec z gwiazdami”. Tam ćwiczyliśmy tańce, bo tak wymyślili choreografowie.

Potem na drugim spotkaniu w Warszawie, nie w centrum, trochę dalej, ruszaliśmy w trasę do centrum, i z centrum jechaliśmy w różnych miejscach. Zostaliśmy od rana aż do wieczora. Widzieliście w klipie jak śpiewaliśmy zarówno w dzień jak i wieczorem. Dlatego nagrywaliśmy cały dzień. Gdy staliśmy przed kamerami, czuliśmy stres, emocje, nie wiedzieliśmy, czy wyjdzie dobrze. Byli policjanci, strażacy, ratownicy medyczni którzy dbali o nasze bezpieczeństwo, bo my, pięcioro głuchych staliśmy na przyczepie, a jazda na przyczepie nie była łatwa, np. jadąc szybko przez ronda, kazali nam trzymać się ramy na przyczepie. Pracowaliśmy od 12:00 do pierwszej w nocy, mimo to nie czuliśmy się zmęczeni.

Ale to było codzienne przygotowanie?

Tylko jeden dzień. Wszystko w jednym dniu. A taniec to był w innym, wcześniejszym terminie. A nagranie teledysku cały dzień od 12 do 1.00 w nocy. Jak kończyliśmy, nie czuliśmy się zmęczeni, czuliśmy duże emocje, niby fajnie śpiewaliśmy ale zastanawialiśmy się, jak wyjdzie w filmie. Kiedy ukazała się premiera teledysku, mieliśmy ciarki. To był mocny przekaz, o to chodziło.

Ciekawe opowiadałaś. Kochasz muzykę, tańczyć. Czy są w planach kolejne teledyski z udziałem Głuchych?

My głusi nie decydujemy, co będzie dalej. Myślę, że produkcja filmowa ma plany, ale jakie i kiedy to nie wiemy. Ale ja myślę, że na pewno będzie. Bo nazwa „unmute” czyli cisza, więc nie kończy się na tym, ale myślę, że to nastąpi kolejny teledysk, a my głusi na pewno chcemy współpracować. Zobaczymy co będzie.

To wszystko, było ciekawe. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO na lata 2021-2030