Wydarzenia

Rozmowa z Markiem Kazubskim o sytuacji głuchych w Polsce

Rozmowa z Markiem Kazubskim, prezesem Ruchu Społecznego Głuchych i ich Przyjaciół (RSGiP) oraz Polskiej Federacji Głuchych.

Rozmowa z Markiem Kazubskim o sytuacji głuchych w Polsce

Tomasz Smakowski:

— Witajcie kochani głusi. Wiecie kim jest ten Pan? Na pewno wiecie. Będziemy dziś rozmawiać o tym, czym się zajmuje, jakie ma plany, wspominać o tym co było kiedyś i co wydarzy się w przyszłości. Zapraszamy.

Dzień dobry, przedstaw się, kim jesteś oraz jaki masz znak migowy?

Marek Kazubski:

— Witam, nazywam się Marek Kazubski. Jestem prezesem Ruchu Społecznego Głuchych i ich Przyjaciół (RSGiP) oraz Polskiej Federacji Głuchych.

— W tych dwóch organizacjach jesteś prezesem?

— Tak

Wywiad z Markiem Kazubskim, prezesem Ruchu Społecznego Głuchych i ich Przyjaciół (RSGiP) oraz Polskiej Federacji Głuchych
Marek Kazubski

Szkolne czasy — szkoła dla niesłyszących w Śródborowie i Wejherowie

— Mam pytanie, może wrócę trochę do historii. Gdzie uczęszczałeś do szkoły, podstawówka i kolejne lata?

— Do szkoły podstawowej chodziłem w Śródborowie, pod Otwockiem. Szkołę zawodową ukończyłem w Wejherowie w zawodzie stolarza.

— W jakich latach?

— Pamiętam, że szkołę ukończyłem w roku 1982, cofnąć 3 lata – to do szkoły zawodowej przystąpiłem w roku 1979. Chodziłem pół roku do technikum, ale przeniosłem się do szkoły zawodowej o profilu stolarskim.

— Wracając do czasów szkolnych, jak wspominasz okres edukacji? Było fajnie, czy miałeś poczucie że czegoś Ci brakowało? Chciałeś się więcej uczyć, zdobywać wiedzę? Jestem ciekaw jak to wyglądało.

— Dawniej nie myślałem o tym, czy czegoś mi brakowało. Głusi mieli na wszystko czas. Świadomość, dostępność była mi obca.

Było fajnie, normalnie. Nauczyciele tylko mówili w szkole, ale wtedy nie odczuwałem żadnych braków. Ogólnie naprawdę fajnie było. Potem wyjechałem za granicę i zacząłem poznawać różne rzeczy.

— Chodziłeś do szkoły w Śródborowie. Czy w tej szkole były osoby głuche czy słabosłyszące? Jak wyglądało środowisko?

— Wszyscy byliśmy razem, głusi i słabosłyszący. Nie było żadnego rozwoju dla naszego społeczeństwa, w szkole mówili, zabraniali nam migać. Szkoda słów, trochę cierpieliśmy.

Z kolegami po południu, po zajęciach, graliśmy w piłkę. Fajnie było. Jeśli chodzi o edukację to nie było żadnego rozwoju.

— Szkoda.

— Nauczyciele tylko mówili, nie rozumiałem nic.

— Szkoda, to okropne. Głusi opowiadali mi, że zdarzały się sytuacje, gdzie nauczyciele mówili do was , ale jak wy migaliście, to za karę dostawaliście po rękach! Czy to prawda?

— Tak, to prawda. W szkole oraz na lekcjach dostawaliśmy po rękach. Migać mogliśmy dopiero po szkole.

— Niemożliwe, okropne czasy!

— Kiedy nauczyciel widział ucznia, który migał, powinien to uszanować, że to jest jego język. Ale ich to nie obchodziło. Kiedyś takie były czasy.

— Kiedy chodziłeś do szkoły w Wejherowie, to byli sami głusi?

— Wszyscy byliśmy pomieszani. Byli ci, którzy byli głusi i słabosłyszący. Kiedy chodziłem do podstawówki, tylko migałem, nie używałem artykulacji. Jak poszedłem do szkoły zawodowej w Wejherowie, zwracali mi uwagę, że kiedy migam, muszę używać artykulacji. Zacząłem się przyzwyczajać do połączenia artykulacji z miganiem.

Ale w tej szkole nauczyciele nie migali, tylko mówili.

Byłem bardzo zdolnym uczniem, ale nie umiałem pisać w języku polskim. Nie współgrała nauk,a kiedy nauczyciel cały czas tylko mówił.

Najlepsze były zajęcia technologiczne, tam nauczyciele byli świetni. Ich nie interesowało, czy ty znasz język polski, czy umiesz czytać i pisać w języku polskim. Było jakieś zadanie, odpowiadałeś migając. Z migania dostawałem same piątki.

— No ładnie.

— Kiedy nauczyciel tylko mówił i czytałeś, nie rozumiejąc nic. Miałem totalną pustkę. Na zajęciach technicznych byłem wzorowym uczniem. Ale jednak nie umiem gramatyki języka polskiego. Brakowało polskiego języka migowego (PJM).

— Moi rodzice też chodzili do szkoły w Wejherowie. Kiedy opowiadali mi o czasach szkolnych, mówili, że był to piękny czas. Szkoła dla głuchych miała bogate życie: sport, zawody, lekkoatletyka i różne inne sprawy.

Mam takie pytanie: wybrałeś zawód stolarza, czy czułeś, że zostałeś do niego właściwie przygotowany? Czy jednak po ukończeniu szkoły, idąc do pracy, było inaczej? Jestem ciekaw, jak to było?

— Nauczyciele bardzo dobrze przygotowywali nas do zawodu stolarza. Naprawdę bardzo dobrze. Uczyli nas spawania i dużo innych rzeczy. Problemem było to, że mówili, ale przygotowanie do zawodu naprawdę dobre.

Praca zawodowa

— Po ukończeniu szkoły, pracowałeś w tym zawodzie?

— Pracowałem w Ursusie przy ciągnikach rolniczych. Kiedy skończyłem szkołę, od razu poszedłem do pracy, potrzebowałem pieniędzy.

Pracowałem przy montażu ciągników przez 3 lata. A nie, przepraszam. Najpierw pracowałem w odlewnictwie ale tylko przez 3 miesiące – ta praca mnie wykończyła. Bardzo ciężka praca. Najpierw pracowałem w odlewnictwie, później przy montażu ciągników, 2 lata w zawodzie stolarza. Później mój brat założył działalność związaną z odlewnictwem, i tam pracuję.

— Ze mną było tak samo. Skończyłem szkołę elektronik-montażysta. W życiu się tym nie zajmowałem.

SJM czy PJM?

— Mam pytanie: w czym się odnajdujesz – w Systemie Językowo-Migowym (SJM) czy w Polskim Języku Migowym (PJM)?

Wcześniej bardzo walczyłeś o to, aby istniał tylko Polski Język Migowy. Czy dzisiaj to się zmieniło? Używasz Polskiego Języka Migowego, ale czy również Systemu Językowo-Migowego?

— Ja SJM nie rozumiem, tak samo nie rozumiem w ogóle języka polskiego. Posługuje się tylko Polskim Językiem Migowym (PJM). Całkowicie PJM tak, SJM nie.

Praca w Federacji Głuchych

— Ok, mam pytanie: ładnie migasz – jako prezes Federacji i drugiego Stowarzyszenia, otrzymujesz na pewno wiadomości, pisma, których nie rozumiesz. Nie ma kto Ci pomóc. Jak sobie wtedy radzisz?

— W federacji jest zarząd, który mi w tym pomaga. W sytuacji, kiedy wymagana jest odpowiedź, migam a inne osoby piszą to w języku polskim. Jestem głuchy, nie mam z tym problemu, że nie umiem języka polskiego oraz nie muszę dobrze pisać. W różnych sytuacjach stanowi to blokadę, ale dlatego chcę, aby była ustawa o PJM.

Kiedy otrzymuje różne pisma, staram się je czytać, mniej więcej rozumiem o co chodzi. Osoby, które mi pomagają w Federacji, zazwyczaj mi tłumaczą treść.

— Ok, super. Kiedy Twoje miganie jest przelane na papier, na pewno jest tego dużo i wysyłacie po sto, tysiąc pism?

— Tak, dużo piszemy. Cały czas próbujemy dostosować różne sprawy do życia na co dzień. Mam problem z pisaniem, ale mam wokół siebie ludzi, którzy mają pomysły, umieją czytać, pisać. W ten sposób wszyscy się integrujemy.

— Bardzo dobrze. Pism możesz wysyłać nawet tysiąc do Ministerstwa, Urzędów, różnych instytucji , ale czy uzyskujesz na nie odpowiedzi? Czy mówią: „Super, brawo za to, co robisz”? Czy spotykasz się raczej z reakcją: „No dobra, okej”, ale nic nie robią i odsuwają Twoje sprawy na bok?

— To jest bardzo długi proces. Kiedy w 2018 r. rządziło PO, wysyłałem pisma. Nie uzyskałem za ich kadencji, żadnej odpowiedzi. Kiedy władza się zmieniła, rządzi PiS, jest trochę lepiej, małymi krokami to się zmienia.

Problem polega na tym, że w kółko wałkowane jest to samo. Chodzi o całkowitą dostępność napisów w TV. Przewidują ją na 2029 r. Mnie to się wcale nie podoba. Zasiłek pielęgnacyjny jest.

Mój zastępca w Federacji, Tomek Janiszewski, rozmawia o aktach prawnych osób niepełnosprawnych, które powinny znaleźć się w Konstytucji RP. On tym wszystkim się zajmuje, ma więcej sukcesów na swoim koncie. Jest bardzo ważną osobą.

Marzę o tym, aby był cały czas Polski Język Migowy, cały czas o to walczę.

Są wybory, plany. W sejmie jest Pani Wróblewska, która zajmuje się sprawami osób niepełnosprawnych. Bardzo się stara, dąży do celu. Wspaniale się tym wszystkim zajmowała.

Będą wybory, prawdopodobnie będzie ktoś inny na jej miejsce. Kolejne zmiany, kolejne nowe osoby. Jestem już tym zmęczony, nie wiadomo co dalej będzie.

Z mojej strony wiem, że na pewno się nie poddam i będę nadal walczył.

— Bardzo dobrze, brawo. Jakie masz cele? Opowiedz mi o nich. Jeden już znam. Chcesz aby powstała ustawa o Polskim Języku Migowym, co dalej?

— W 2013 r. odbyła się manifestacja, wtedy było 13 postulatów. Teraz chcę, aby było 16.

Polski Związek Głuchych to już zamknięty temat. Jesteśmy wszyscy zintegrowani, udaje nam się wspólnie walczyć o dobro.

Jest jedna organizacja, która funkcjonuje nie zbyt dobrze.

PZG pracuję, zajmuje się swoją pracą i jest OK. Ja mam swoje cele, swoje działania, oni swoje działania i wszystko jest w porządku.

— Opowiedz mi, ponieważ masz wyznaczone cele. Skąd wiesz, że one są potrzebne i dobre? Wyznaczasz je na podstawie swoich doświadczeń czy robisz analizę wśród społeczeństwa osób głuchych?

— Obserwuje, rozmawiam z osobami głuchymi. Dzięki mojej zawziętości oraz doświadczeniu przez 9 lat w działalności gospodarczej, dowiedziałem się, na czym polega polityka, podatki, dosłownie wszystko. Obserwuje to co się dzieje za granicą, też u nas w Polsce.

Gdyby nie moja świadomość, pewnie byłbym zwykłym człowiekiem, który idzie do pracy na 8 godzin, o niczym nie miałbym pojęcia. Uczę się wszystkiego. Kiedyś zostałem sam w Federacji, dlatego zacząłem zagłębiać się w to wszystko.

Niektóre osoby mają trochę inne myślenie, ale to są moje działania, których się nauczyłem, poprzez doświadczenie w pracy. Inne osoby, chodzą do pracy, o niczym nie mają pojęcia. A to źle, powinni zagłębiać się i walczyć o swoje prawa. Dlatego wybieram indywidualnie osoby do współpracy.

— No dobrze, spotykasz się z osobami głuchymi. I co Ci mówią, jakie mają potrzeby?

— Najważniejsze w naszym życiu jest to, abyśmy mieli zapewnionych tłumaczy języka migowego. Wszędzie! W pracy, instytucjach, aby wszędzie byli ci tłumacze.

Kolejną sprawą jest to, aby powstała ustawa o Polskim Języku Migowym oraz zaistniała w Konstytucji. To jest bardzo długi proces. Gdyby powstała ustawa, można by było starać się o akt prawny w Konstytucji, ale nie ma wyników w tej sprawie.

Chcę, aby byli zapewnienie tłumacze oraz powstała ustawa. Reszta to są mniej priorytetowe sprawy.

Tłumacze języka migowego

— Dlaczego tak wygląda sytuacja z tłumaczami? Dlaczego jest ich mało? Od 40 lat jest ten sam problem.

— Teraz sytuacja wygląda tak samo, jak kiedyś. W kółko jest ten sam problem. Nie ma dobrych tłumaczy. Mam swoje nowe plany w wyborach. Chcę przedstawić, jak wygląda sytuacja z nimi związana. Mam obowiązki co do postulatów.

Nie ma tłumaczy, którzy byliby 24h. Powinno powstać biuro tłumaczy, którzy reagują na numery alarmowe dla głuchych. Tłumacze też powinni dostawać odpowiednie wynagrodzenie miesięczne za pracę. Powinny numery alarmowe być dostosowane dla osób głuchych. Państwo oszczędza pieniądze. Trzeba to we wszystkich instytucjach zmienić.

Państwo nie ma pieniędzy na zapewnienie tłumacza. W takim Urzędzie jest raz w miesiącu dyżur tłumacza języka migowego.

Są na rynku teraz kursy języka migowego. Jak idziesz do urzędu, to taka osoba znająca język migowy, prawie nie miga lub miga w Systemie Językowo-Migowym.

Po prostu całe środowisko tłumaczy jest okropne. Źle to wszystko funkcjonuje. Trzeba z tym zrobić porządek.

— Skąd brać dobrych tłumaczy?

— Mało tłumaczy było w telewizji, w TVP 1, TVP 2, TVP 3. Dawniej tłumacze podlegali pod jedną instytucję. CODA pracowali tylko w PZG, oni głównie zajmowali się tłumaczami. Teraz jest dostępność dla tłumaczy, dużo jest CODA, którzy pracują w telewizji, różnych instytucjach.

CODA są bardzo zadowoleni z pracy , widzę że to się zmienia. Nie ma że tłumacz należy pod jedną organizację, wszędzie może tłumaczyć. Popełniają błędy, ale to nie jest złe, potrzebują nauki polskiego języka migowego. Najważniejsze że są, tłumaczą oraz są zadowoleni z pracy.

Życie głuchych

— Ostatnie pytanie, dlaczego bycie głuchym jest fajne?

— Hm… Teraz jest fajnie być głuchym. Wcześniej należałem do pewnej organizacji, gdzie byłem ograniczony. Kultura głuchych i inne sprawy, było wszystko opowiadane w skrócie. Większość osób słyszących rozmawiała ze sobą, my głusi rozmawialiśmy o głupotach, nie wiedzieliśmy nic.

Teraz, kiedy sam prowadzę swoje stowarzyszenia, Federacje oraz spotykam osoby głuche, które prowadzą swoje grupy, to jest naprawdę fajnie. Dużo jest kultury, zadowolenia, rozmowy. Głusi są świadomi, rozmawiamy o problemach. Wszyscy jesteśmy ciekawi, zainteresowani.

Kiedyś było inaczej, wszystko się zmienia. PZG ma swoje pomysły i działania, ale my – głusi – mamy naprawdę dużo pomysłów. Naprawdę mam ogromne poczucie zadowolenia, że to wszystko tak wygląda.

— Bardzo dziękuję za rozmowę dziś. Widzicie, to był kawał historii o tym, co było i o tym, co będzie dzięki Federacji, w której zajmują się problemami osób głuchych. Marek bardzo się angażuje i działa. Mam propozycję. Chcesz współpracować?

— Tak, dziękuję.

— Bardzo serdecznie dziękuję. Dzięki, Marek.

Wywiad w języku migowym: Marek Kazubski i tłumacz języka migowego, Tomasz Smakowski.
Marek Kazubski i Tomasz Smakowski