Wydarzenia

Pandemia w Nowym Jorku

Jak wygląda życie w Nowym Jorku w czasie pandemii koronawirusa? Czy mieszkańcy stosują się do zaleceń miejscowych władz? W języku migowym opowiada mieszkanka Nowego Jorku, Pani Józefa Czerwińska-Muszyński. Wywiad prowadzi Maciej Joniuk.

[Maciek]:
— Witam. Pani Józefa Muszyńska. Brała Pani udział w Igrzyskach Olimpijskich w kadrze Polski, w kadrze USA. Obecnie na stałe mieszka Pani w USA. Podczas kolejnych wywiadów będę chciał wrócić do Pani sukcesów sportowych i zdobytych medali. Teraz jednak chciałbym się skupić na temacie koronawirusa, sytuacji w Nowym Jorku, ale też szerzej sytuacji w całych Stanach. Jak się Pani czuje?

[Józefa]:
— Dziękuje za zaproszenie do rozmowy. Dzięki aplikacji Zoom, mogę opowiedzieć, doradzić głuchym w Polsce. Może Państwa zaciekawią moje opowieści o sytuacji w Stanach, dotyczące koronawirusa.

[Maciek]:
— Dlaczego zapytałem jak się Pani czuje? Bo wiem, że mieszka Pani w Nowym Jorku. Podobno w mieście bardzo szybko rozprzestrzenia się wirus, dlatego chciałem Panią zapytać jak wygląda sytuacja wewnątrz. Czy lekarze, szpitale radzą sobie z takim tempem przyrostu zakażonych? Jak to wygląda?

Początek epidemii w USA

[Józefa]:
— Kiedy w chińskim Wuhan zaczęła się epidemia, ludzie tutaj w Stanach zupełnie to zlekceważyli. Później około lutego sytuacja stała się niepokojąca. Pojawił się pierwszy przypadek w Stanie Waszyngton. Zarażeni pojawiali się w kolejnych miejscach. Okazało się, że z powodu wirusa zmarły 4 starsze osoby w domu opieki. Po tej sytuacji Prezydent Trump skonsultował się z WHO (World Health Organization – Światowa Organizacja Zdrowia) i wydał oświadczenie, które było z napisami, ale bez tłumacza. Z napisów wynikało, że od tej pory będzie rygor pozostawania w domu, 14- dniowej kwarantanny, niewychodzenia z domu, zakaz spacerów, zbędnych zakupów.

Oczywiście jest możliwość zrobienia koniecznych zakupów, zakupów spożywczych, mięsa, karmy dla psów i kotów. Powinniśmy pozostać w domach. Ale ludzie są uparci! Wychodzili na ulice, tłumnie gromadzili się w miejscach publicznych, w sklepach. W panice wykupywali mnóstwo produktów ze sklepów. Jak szaleni! Jedna osoba potrafiła kupić kilka zgrzewek wody, ogromne zapasy papieru toaletowego. To bardzo zdenerwowało Prezydenta Trumpa.

Naczelny lekarz USA wydał oświadczenie, iż należy pozostać w domach, dbać o siebie i o osoby starsze, korzystać z maseczek ochronnych, odizolować się od innych. Młodzi również powinni unikać kontaktu. Ale ludzie byli uparci i nie dostosowali się. Wirus zaczął się rozprzestrzeniać.

Sytuacja w Nowym Jorku

[Józefa]:
— W Nowym Jorku zarażonych bardzo szybko przybywało. Dlaczego? Ze względu na turystów lotniczych, przywozili wirusa ze sobą na lotnisko, ale również zabierali go ze sobą. Tak zaczął się rozprzestrzeniać. W Nowym Jorku jest około 12 milionów mieszkańców. Brooklin, Queens, Bronx, Staten Island. Podział administracyjny. Podobnie jak w Warszawie: Wola, Grochów, Praga, Mokotów. Na dzień dzisiejszy, 8 kwietnia, mamy stały przyrost zmarłych i zarażonych z powodu koronawirusa. Ludzie zachowują się jakby byli niezniszczalni, a tydzień, dwa tygodnie później kaszlą, nie mogą oddychać. Trafiają do szpitali, są podłączani do respiratorów, ale pojawiają się zgony. Coraz więcej ludzi umiera. Mówiono o tym, że najlepszym sposobem jest pozostanie w domu.

Co z lotniskami, co ze szkołami?

[Maciek]:
— Smutna sprawa. Bardzo wiele osób starszych choruje i umiera, to smutne. Mówiła Pani, że problemem są loty międzynarodowe i później loty między stanami, np. z Nowego Jorku na Florydę, Los Angeles i w taki sposób wirus się rozprzestrzenia. Mam pytanie, czy loty międzystanowe zostały zamknięte?

[Józefa]:
— Tak, są zamknięte.

[Maciek]:
— Prezydent Trump wydał zarządzenie i zakazy. A jak wygląda faktyczna sytuacja np. zakaz spacerów. Czy ludzie się stosują, czy gromadzą się? Jak wyglądają te przepisy w USA?

[Józefa]:
— W marcu mieliśmy tygodniową przerwę w szkołach. Studenci również mieli przerwę w nauce na tydzień, dwa tygodnie. Zaczęli wracać do swoich rodzinnych stron, albo spotykali się na imprezach. Na Florydzie, w Teksasie, w Nowym Orleanie są tradycyjne Wiosenne Festiwale (Spring Breake), tam spotyka się mnóstwo osób. Władze szkół apelowały, żeby wrócić do domów rodzinnych. Jednak gro młodych zlekceważyło te ostrzeżenia. Podeszli lekko do koronawirusa. Tydzień, dwa tygodnie później, kiedy już wrócili do swoich domów, byli roznosicielami wirusa. Wirus zaczął się pojawiać w coraz to nowych miastach. Na początku zaczęło się od Florydy, Teksasu i Nowego Orleanu. Tak to było.

[Maciek]:
— To okropne.

[Józefa]:
— Koronawirus to nie żart, to bardzo poważne zagrożenie. Jesteśmy w szoku, uderzeni już od ponad miesiąca. Siedzimy w domach, wychodzimy tylko po niezbędne zakupy, do apteki; w maseczkach. Wszyscy są w szoku! W pierwszym tygodniu podejście ludzi było lekceważące, teraz po miesiącu już nie jest tak wesoło. Miasto stanęło. Lepiej żebyśmy ograniczyli zachorowania.

Pustki na ulicach

[Maciek]:
— Teraz na ulicach Nowego Jorku zupełne pustki? Ludzie uwierzyli i zamknęli się w domach na kwarantannie. Mówiła Pani, że na początku lekceważyli, a teraz siedzą w domach. Czy również 14 dni?

[Józefa]:
— Na początku była przekazana informacja, że 14 dni i powinniśmy korzystać z maseczek. Szczególnie osoby starsze. Ludzie nie słuchali. Powtórzono zalecenia, żeby zostać w domu, nie spacerować, nie podróżować. Jeśli ktoś musi pójść do pracy, otrzymuje specjalne zaświadczenie. Z drugiej strony jeśli ktoś nie ma pracy, to powinien zostać w domu. W pierwszym tygodniu ludzie lekceważyli, w drugim lekceważyli. Prezydent Trump CODZIENNIE powtarzał komunikaty. Przekazywał te komunikaty przez media. Spotyka się z doradcami, planują różne rozwiązania. W trosce o społeczeństwo wystosowuje komunikaty. Ale ludzie to lekceważyli. Teraz, jest szok. Ulice są puste.

Tu u mnie, za oknem ani jednej osoby, wszyscy siedzą w domach. Nie wychodzą na żadne spacery. Teraz, kiedy zrobiła się ładna pogoda ludzie wychodzą na spacer, pojeździć na rowerze, pograć w hokeja, idą nad morze odetchnąć świeżym powietrzem. To jest potrzebne i to jest dobre, jeśli jest pusto. Kiedy ludzie idą na zakupy, muszą mieć maseczki. Kiedyś nie było nad tym kontroli, nie było ochrony, wojska. Ludzie tłumnie szli na zakupy. W ten sposób nastąpił ogromny przyrost chorych.

Duża część osób ma wirusa, ale nie ma objawów i o tym nie wie. Spotykamy się w jednym sklepie i nie jesteśmy w stanie sprawdzić, kto jest zakażony. Później po 1-2 tygodniach okazuje się, że wirus się przedarł. Z wywiadów lekarskich wynika, że prawdopodobnie zarażanie następowało w sklepach. Na lotniskach, od podróżnych z Chin.

Kary za nieprzestrzeganie wytycznych

[Maciek]:
— A jeśli ludzie wciąż lekceważą zarządzenia, to jakie czekają ich kary?

[Józefa]:
— W stanach mamy 50 stanów (Państw). Każde z nich ma własne przepisy i własny rząd. Prezydent Trump nie wydał w tej sprawie jednego zarządzenia dla wszystkich stanów. Tu, w Nowym Jorku, jeśli ktoś porusza się po ulicy, służby proszą taką osobę o powrót do domu. Jeśli się nie podporządkuje, to dostaje mandat w wysokości 500 dolarów. Druga sytuacja, kiedy osoba podporządkuje się prośbie służb, wraca do domu, to nie grozi mu żadna kara. Natomiast w sytuacji, kiedy policja zauważy na ulicy osobę, która ma obowiązkową kwarantannę, to taka osoba dostaje 5000 dolarów kary lub 3 lata więzienia. W innych przypadkach kary są zależne od sytuacji i stosowane ustawowo.

W Nowym Jorku aktualnie nie widać żywej duszy, absolutna cisza. Kiedy mamy ładną, słoneczną pogodę, to ludzie wychodzą na spacer, na rower, ale za chwilę wracają do domów. Podobna sytuacja jest na całym świecie.

[Maciek]:
— Obostrzenia, zalecenia WHO również w Polsce są wprowadzane. Teraz chciałbym bardzo podziękować za te informacje o koronawirusie. Bardzo dziękuję za rozmowę. W następnych wywiadach chciałbym porozmawiać o Pani sukcesach w pływaniu. Bardzo dziękuję za rozmowę. Do widzenia.

[Józefa]:
— Bardzo dziękuję za rozmowę. Przyjmuję zaproszenie do kolejnych wywiadów i rozmowy o moim życiu, udziału w Igrzyskach olimpijskich, o mojej rodzinie. Myślę, że zrobimy kilka odcinków. Serdecznie dziękuję, papa.

[Maciek]:
— Papa. A, życzę dużo zdrowia.

[Józefa]:
— Tak, wzajemnie, Panu też życzę dużo zdrowia.