Praca

Międzypokoleniowe Forum Głuchych — Praca

Zapraszamy na drugą część Międzypokoleniowego Forum Głuchych. Temat: Praca.

Jakie są Wasze doświadczenia, osób głuchych i niedosłyszących, z pracą i szukaniem pracy?

[Tomasz]: W całej Polsce bezrobocie jest około 5,1%, ale jeśli chodzi o osoby z niepełnosprawnościami, to około 23-25%, a wśród osób głuchych jest to około 70-80%. Takie są oficjalne dokumenty. Bez uwzględnienia pracy na czarno. Nie wiadomo, jak to wygląda poza oficjalnymi danymi.

[Eugeniusz]: 70-80% – dużo!

[Tomasz]: 70-80%! Pytanie do Was: jakie macie doświadczenia, wy lub znajomi? Ogólnie jakie są doświadczenia? Czy znajomi, koledzy są zadowoleni z pracy, czy raczej jest to tylko obowiązek, bo „muszę pracować”, nie jest to moje marzenie, chęć, tylko po prostu trzeba pracować, żeby żyć, żeby zarabiać. Jak to oceniacie?

[Dominika]: Ja mam dwie perspektywy. Pracowałam jako doradca zawodowy i zatrudniałam osoby z niepełnosprawnościami i też jestem osobą z niepełnosprawnością. I w momencie, gdy pracowałam jako doradca, zgłaszały się osoby głuche do pracy, ale niestety tylko do sprzątania, na stanowisko ochrony lub na pracownika gospodarczego. Niemniej jednak, nawet tam miały problem ze znalezieniem pracy, bo jednak pracodawcy nie chcieli, aby na danych stanowiskach były osoby głuche. Wiązało się to z tym, że przykładowo nie usłyszą maszyny, nie usłyszą alarmu przeciwpożarowego, powiedzmy w galerii handlowej, czy nawet pracownik ochrony będący osobą głuchą, to w jaki sposób ma chronić np. obywateli czy inne sprawy.

Też ja, jako osoba z niepełnosprawnością długo szukałam pracy. To jest tak naprawdę w Polsce – pracowałam w Niemczech na umowę o pracę – ale w Polsce jest to moja druga umowa o pracę, gdzie mogłam znaleźć zatrudnienie, w zakładzie pracy chronionej. Nie mogłam nigdzie znaleźć pracy. Pracowałam jako baristka, pracowałam na różnych stanowiskach pracy. Jednak się nie utrzymałam, bo jednak nie dałam rady i to bariera komunikacyjna była zbyt silna.

[Tomasz]: Okej. Proszę.

[Bartosz]: Zanim powiem, chciałem zapytać: 70-80% bezrobocia wśród 6 milionów (niedosłyszących)?

[Tomasz]: Głuchych, tylko.

[Bartosz]: Czyli 6 milionów…

[Tomasz]: Z orzeczeniem. Kto ma oficjalnie orzeczenie o niepełnosprawności, czyli około milion osób, to z tego 70-80%.

„Mam niedosłuch” w CV? Praca lub renta.

[Bartosz]: To bardzo dużo. Z mojego doświadczenia jest tak, że jak ja zacząłem szukać pracy, to rzeczywiście było bardzo ciężko. W moim przypadku, jak ja wysyłam CV do różnych miejsc, z informacją, że mam niedosłuch, to nikt praktycznie nie odpisuje. Być może oni nie mają doświadczenia z osobami niedosłyszącymi itd. Natomiast jak w CV skreśliłem to zdanie, że jestem osobą niedosłyszącą, tylko po prostu normalne CV, to parę osób (firm) zaczęło się do mnie odzywać, i zapraszają na rekrutację i dopiero podczas rozmowy się dowiadują, że ja mam niedosłuch. I są bardzo zdziwieni, że można normalnie ze mną rozmawiać itd. Także tutaj jest pewna przeszkoda, jeżeli chodzi o rekrutację.

Natomiast rozmawiałem z różnymi znajomymi, którzy nie mają pracy. Tak z ciekawości zapytałem ich, czy chcą pracować, czy szukają pracy. Najczęściej większość moich znajomych odpowiadało, że boją się znaleźć pracę, bo nie chcą stracić renty. I to jest takie absurdalne trochę, że albo praca, albo renta. A oni nie chcą stracić renty. I to jest takie głupie, bo jakaś wysokość pensji… żeby nie stracić renty, a tutaj pracodawcy nie zawsze słuchają i zawsze przekraczają. Powoduje to, że stracą rentę i boją się stracić rentę, a renta jest dla nich potrzebna, po to, że gdyby stracili pracę, to by renta wróciła. A czasem się zdarza, że jak zaczną pracować, to rentę stracą – to jest chore. Przepraszam, nie chciałem powiedzieć, ale to jest chory system, ale tak działa tutaj w Polsce.

[Marek]: Taka jedna koleżanka mówiła mi, że wysłała CV i zaprosili na osobiste spotkanie, na żywo. „To Pani nie słyszy! Aha, no to nie możemy przyjąć Pani do pracy”. A ta dziewczyna dobrze czytała, była głucha, ale ogólnie dobrze czytała, dobrze pisała. Nie miała z tym problemu, „Bardzo nam przykro. Przepraszam, nie możemy, bo Pani nie słyszy, bo na przykład nie może odbierać telefonu i przepraszam, nie możemy przyjąć do pracy”. No i wtedy głusi czują się dyskryminowani.

[Tomasz]: OK. Proszę.

[Robert]: Wcześniej, kiedy nie miałem pracy, zapisałem się do projektu, poszedłem na rozmowę o pracę w firmie, pytałem, jakie są warunki dla głuchych, dla osób z niepełnosprawnością. Powiedzieli, że 7 godzin pracy, Weekendy wolne. Pytałem, dociekałem. Wyjaśnił mi wszystko. Podpisałem umowę o pracę, potem, kiedy, przyszedłem do pracy okazało się, że pracuję 12 godzin, soboty i niedziele. Powiedziałem, że „jak to, wcześniej rozmawialiśmy i było coś innego. Jest to takie oszustwo”.

[Tomasz]: Agnieszka.

[Agnieszka]: Moje doświadczenie, ogólne – oczywiście mam znajomych… ale nieważne. Na początku, gdy byłam zatrudniona to najpierw musiałam brać udział w projekcie „Aktywacja osób niepełnosprawnych” i szukano osób do tego projektu. Po zakończeniu, zaczęłam poszukiwania pracy. Dużo osób starało się o pracę, ale w CV nie zapisywało, że są głusi. CV było bez tej informacji. Często się to powtarzało. Dopiero na spotkaniu okazywało się, że to głuchy. Ale wcześniej nic, w wiadomościach nic. Jeżeli ja napiszę, że jestem głucha, to nie otrzymam odpowiedzi. Czy to z powodu głuchoty, czy uprzedzenia, czy braku świadomości – nie wiem.

[Tomasz]: Poczekaj. Proszę.

[Paulina]: Bardzo często właśnie spotykałam się z takim problemem, że osoby, nie tylko niesłyszące, słabosłyszące, czy głuche, ale też z różnymi niepełnosprawnościami, bardzo często obawiają się poinformować na etapie wysyłania CV, że mają np. uszkodzenie słuchu. I dopiero w czasie rozmowy rekrutacyjnej się okazywało albo jeszcze potem – czyli w czasie pracy, kiedy mieli zderzenie z rzeczywistością, że nie rozumieli komunikatów, że na przykład nie rozumieli, jak odbierali połączenia telefoniczne. I bardzo często taki pracodawca mimo wszystko był troszkę rozczarowany tym, że nie został poinformowany wcześniej. Przynajmniej tak ja słyszałam.

Ale była też druga strona medalu, taka że pracodawca specjalnie przyjmował na okres próbny osoby z uszkodzeniem słuchu, żeby po trzech miesiącach po prostu powiedzieć „Dziękujemy, ale…”.

Mam taką znajomą, która ma bardzo bogate CV pod względem stażu, mnóstwo staży trzymiesięcznych i żaden pracodawca nie chce jej przyjąć, z tego względu, że tak bardzo słabo… jeśli pisze, to jest piękna polszczyzna, ale ludzie jej nie rozumieją, bo ma troszeczkę problemy z artykulacją, też ze względu na niepełnosprawność, ze względu na paraliż twarzy z przeszłości. I ona jest bardzo rozczarowana, bo ani w swoim zawodzie nie mogła znaleźć pracy, ani w pracy jakiejkolwiek, która pozwalałaby jej godnie przeżyć do pierwszego.

Czytanie z ust a maseczki

[Karolina]: Jeszcze taką zauważyłam perspektywę, bo do momentu, jak zaczęła się pandemia, było wiadomo – gorzej (źle), ale miałam wrażenie, że w czasie pandemii, jeszcze bardziej się pogłębił ten problem. Z tego względu, że osoby pracujące używały maseczek a np. osoby słabosłyszące muszą przeczytać z ruchu warg. I np. swego czasu pracowałam właśnie w restauracji i przewijało się półtora tysiąca klientów. Każdy miał maskę i ja miałam maskę, i jeszcze w gastronomii jest wielki hałas. To był problem. Więc ja jestem bardzo szczęśliwa, że znieśli obowiązek noszenia maseczki, więc troszeczkę wrócił już (stan) sprzed, ale wciąż widać tę tendencję – problem ze znalezieniem pracy.

[Tomasz]: Chciałeś coś dodać?

[Eugeniusz]: No właśnie. 70-80% w całej Polsce.

[Tomasz]: To oficjalna liczba.

Zatrudnianie głuchych dawniej – jak wyglądało?

[Eugeniusz]: To jestem zdziwiony. Teraz widzę, że młodzi ludzie wysyłają CV przez Internet, a wcześniej w latach 80. i 90. nie było wymagane CV, nie było tego problemu. Np przykład marzyła mi się praca jako tokarz czy ślusarz, to po rozmowie byłem zatrudniany na próbę, na miesiąc, i jeżeli swoją pracę wykonywałem dobrze, to byłem przyjęty. A teraz potrzebna jest ładna opinia, ładne CV, dla mnie to bez sensu!, Jestem zdziwiony. Myślałem, że jak jestem osobą głuchą, to współpracownicy słyszący będą patrzyli, na moje umiejętności. Chyba że mieli wcześniej głuchego pracownika i było ciężko z kontaktem, W środowisku słabosłyszący i słyszący – są troszeczkę zadziwieni i pytają. Przepraszam, ja jestem taki otwarty, nie wstydzę się. Nie rozumiem – głuchy ma kwalifikacje a go nie zatrudnili. Byłem zdziwiony. Powiedziałem: no właśnie, bo to jest normalne, że głusi mają trochę tak, że są zamknięci. Na przykład ja, jak nie wiem, to przyznaję się, a głusi nie, trzymają to w sobie. To jest problem komunikacyjny, nie ma takiej szczerej wymiany. I wtedy ja rozumiem wszystko. A głusi tak nie robią, właśnie dlatego są takie bariery komunikacyjne, problemy. Czuję, że cały czas jest ta bariera. No i tutaj są takie dwa spojrzenia. Właśnie tutaj na przykład, że na wszelki wypadek nie zapisuję w CV, że jestem słabosłyszący czy głuchy, bo myślą, że jestem gorszy. Mają też takie same problemy.

Słyszący czy głuchy – kto jest lepszym pracownikiem?

[Tomasz]: Dobra. Mam dodatkowe pytanie: czy można powiedzieć, że słyszący są lepszymi pracownikami, fachowcami, a głusi albo niedosłyszący są gorsi?

[Eugeniusz]: Właśnie, tutaj przykład pracy na terenie Warszawy, około 30 osób tam pracuje, ja tam pracowałem ale nie jako ślusarz a monter mebli, Były tam różne maszyny ślusarskie. Około 10-12 głuchych tam pracowało, słyszących było mniej. Dyrektor lubił głuchych, ale to akurat ten jeden dyrektor lubił głuchych. Wiedział, że nie ma problemów z maszynami, z komputerami właśnie gdzieś tam w środowisku głuchych. To wszystko zależy od firmy, czy podoba im się, czy nie podoba. To zależy. No i do dzisiaj tak samo są zadowoleni. Dlatego to jest ciężka, ciężka sytuacja.

[Tomasz]: Aga.

[Agnieszka]: No i tutaj ciężko porównać, bo to jest sprawa indywidualna, czy dana osoba ma taką wiedzę. Ogólnie, jakie jest moje doświadczenie? Słyszący tak samo mogą być dobrzy albo niedobrzy. To zależy od osoby. Tak samo tutaj bariera komunikacyjna, to też ludzie. Chodzi o to, co ludzie myślą, o świadomość. Zawsze jest takie coś, że a jeżeli głuchy no to jesteś głupi albo niemożliwe – „ja bym nie mogła być głucha”. I tutaj jest właśnie taka sytuacja.

„Nie możesz być lekarzem, nie możesz być prawnikiem, bo jak możesz pomagać ludziom, jak nie słyszysz?”

[Paulina]: Zastanawiam się, na ile niektóre zawody są NIE dla osób z uszkodzeniem słuchu, dla głuchych powiedzmy. Chociażby bycie pilotem – mieć odpowiedzialność (za życie) setek ludzi w samolocie, i czy osoba głucha może być pilotem, czy nie? I dla mnie to jest taka kwestia… No ciężko odpowiedzieć, ale mnie się wydaje, że raczej jednak nie, bo to jednak jest naprawdę reakcja ważna, komunikacja z lotniskiem. Nie wiem co Wy o tym myślicie, ale na przykład są takie zawody, o których w przeszłości mówiono, że „nie możesz być lekarzem, nie możesz być prawnikiem, bo jak możesz pomagać ludziom, jak nie słyszysz?”. Ale teraz są takie właśnie statystyki, że coraz więcej osób głuchych, słabosłyszących jest prawnikami, jest lekarzami. Jest ciężej – fakt. I problemem nie jest to, że osoby z niepełnosprawnościami mają pewne limity, ograniczenia, ale problemem jest to, że społeczeństwo nam narzuciło te limity.

[Anna]: Że nie dopuszcza was.

[Paulina]: Tak, dokładnie. I właśnie tutaj problemem jest to, że tak naprawdę my funkcjonujemy w takim świecie trochę modelu medycznego, że nas próbują wyrehabilitować, wyleczyć, ale nie myślą w drugą stronę, żeby dostosować środowisko do naszych potrzeb.

Sytuacja niedosłyszących w Polsce a zagranicą?

[Paulina]: I na przykład są takie dwie sytuacje: zagraniczna i polska. Mam przyjaciółkę, która pracuje w Kanadzie jako pielęgniarka i ona się spełnia w tym zawodzie. Ma dostosowane warunki do tego, by być pielęgniarką – specjalny stetoskop chociażby. Wiadomo, troszeczkę trudno jest pod względem komunikacji, bo jest głośno, trzeba reagować itd. Ale udało jej się, jest pielęgniarką.

Druga sytuacja z Polski: mam znajomą, która podjęła studia pielęgniarskie. Wykładowcy i parę innych osób mówiło: „Ty się nie nadajesz na pielęgniarkę, bo ty jesteś głucha, słabosłysząca. Jak ty możesz się zajmować pacjentami, jak nie rozumiesz, nie słyszysz. Trzeba reagować”. I tu mi się wydaje, że to jest też ta zmiana postaw społeczeństwa, co do kwestii, czy można wykonywać dane zawody, czy też nie – to jest pierwsza rzecz.

A druga rzecz, to jednak te predyspozycje. Mimo wszystko trzeba indywidualnie sobie odpowiedzieć na pytanie: „Czy ja się nadaję do tego zawodu?”. Ale nie pod względem takim, że „jestem niepełnosprawna, więc nie mogę tego robić”, tylko pod takim względem: „Czy mam kompetencje, umiejętności do tego?”. Na przykład w przypadku bycia pilotem: Czy jestem w stanie być pilotem głuchym? Czy umiem przeskoczyć te ograniczenia, które wiążą się z tym, że na przykład nie usłyszę komunikatu, alarmu jakiegoś ze strony lotniska?

[Marek]: Jeszcze jedna sprawa, praca. Jest osoba słysząca, jest np. cztery, cztery słyszące osoby. I teraz pytanie, prawda? Słyszącym łatwiej się skomunikować. Szybko wiemy, jak wykonać polecenie. Z głuchymi jest inaczej. Napiszemy i pomyślimy. A słyszący tak patrzą wtedy i nie wiedzą, czy ta osoba rozumie, czy nie rozumie. I tak jeszcze dodatkowo wytłumaczyli. I ok. Jest taki problem. To jest troszeczkę tak zabiera czasu, żeby skontaktować się słyszący z głuchym, że słyszący mają łatwo, szybko można wykonać. To jest różnica pomiędzy głuchymi a słyszącymi.

Głuchy = tylko praca samodzielna, nie zespołowa?

[Jolanta]: Moim zdaniem, jeżeli chodzi o głuchych, słabosłyszących, szkoły, zawodówki, zazwyczaj mają kierunki takie, które mogą realizować zawód, ale jednoosobowy. Bez takiego zespołu, jak mechanik samochodowy, kucharz, grafik komputerowy. To jest samodzielna praca. I tu, w tych ukierunkowanych zawodach nie jest wymagana praca zespołowa.

A nawiązując, jest to utrudnienie ze strony społeczeństwa, nie ukrywam, bo w mojej przeszłości – moją pierwszą pracą był staż w Urzędzie Gminy i nie zostało mi to przedłużone ze względu na to, że po prostu nie mogłam odbierać telefonów stacjonarnych. Nie zmienia to faktu, że praca biurowa była rzetelnie wykonywana. Przede wszystkim chodzi o fakt niemożności rozmawiania przez telefon. No jest to, szczerze mówiąc, takie poniżające uczucie, jest to takie ograniczenie…

[Eugeniusz]: Nie możesz rozmawiać przez telefon? A widzisz… bariera.

[Jolanta]: …a tutaj, tak jak mówię, dla głuchych to jest dużo ograniczenie, tym bardziej, że jest mnóstwo zawodów, ale dla nich… (niedostępnych).

Odbieranie telefonów w pracy przez osoby głuche, niedosłyszące

[Paulina]: Mogę odpowiedzieć w odniesieniu do tych telefonów?

[Tomasz]: Jasne, proszę.

[Paulina]: Właśnie to jest ten problem czasami, że na przykład, dlaczego ty nie możesz wykonywać telefonów? Bo nie są dostosowane te telefony do twoich potrzeb. Na przykład w Ameryce bardzo popularne są telefony wideo-konferencyjne, takie z napisami. I po prostu głucha osoba, czy słabosłysząca, może przeprowadzać rozmowy dzięki właśnie tym napisom, czy powiedzmy tłumaczem języka migowego. I właśnie czegoś takiego w Polsce nie ma. I dlatego teraz jest taka myśl ze strony pracodawców: „Jeśli nie umiesz telefonów wykonywać, no to się nie nadajesz do tej pracy”. Okazuje się, że 90% zawodów jest oparta na dzwonieniu czasami.

[Karolina]: No to ja jeszcze dodam takie elementy, np. polscy głusi, taka para była w Polsce, nie mogła znaleźć pracy i wyjechali na Islandię. I co? Okazuje się, że jedna dziewczyna znalazła zatrudnienie jako menager Zary, w sklepie odzieżowym, a chłopak z kolei był jako szef, kucharz i oboje migali tylko, nie gadali. Pokazuje to, że jednak można, tylko trzeba ściągać troszeczkę te standardy międzynarodowe do Polski, czyli po prostu zapraszać ekspertów, pracodawców. I niech oni się podzielą doświadczeniami. I wprowadzić ten trend i standardy, które można by było (wprowadzać) przy zatrudnianiu osób głuchych czy słabosłyszących.

[Tomasz]: Jasne. Proszę bardzo.

Pracodawca znający język migowy?

[Weronika]: Mnie się wydaje, że gdyby pracodawcy, umieli przynajmniej trochę język migowy, to już byłoby takie ułatwienie. Nawet nie aż tak zaawansowany, ale przynajmniej podstawy, bo przynajmniej zniknęłaby taka bariera, żeby w ogóle otworzyć się do tej osoby, żeby jej coś przekazać, żeby nie było tak, żeby całkowicie ją wykluczać, tylko żeby… Nawet jak pracodawca umie chociaż trochę język migowy i podstawowe informacje przekazać, to myślę, że to już jest bardzo dużo.

[Tomasz]: Jasne.

[Dominika]: Myślę, że…

Kto powinien wprowadzać zmiany – pracownik czy pracodawca?

[Tomasz]: Mogę? Wasze doświadczenia pokazują, że zawsze jest jakiś problem, bariera. Brak zrozumienia, empatii, mała świadomość o zdolnościach, o fachowcach odnośnie waszych zawodów. Więc pytanie: jak to zmienić? Czy oczekujemy i wymagamy od szefostwa, czy to ja powinienem zacząć zmieniać?

[Eugeniusz]: Kiedyś Minister Zdrowia, Pani Kopacz, nie zgadzała się na wydawanie głuchym praw jazdy. Jeśli ktoś nie słyszał na 5 m, nie dostawał prawka. To była taka mocna dyskryminacja. Mam prawo jazdy przez 30 lat i bez problemu. I teraz chcieli mi to zabrać. Chcieli mi to zabrać. To była okropna sytuacja i czułem, że to jest taka wielka dyskryminacja. Były podpisywane petycje, i Pani Kopacz skończyła ten temat. No, że też nie mogą głusi prowadzić tirów, nie mogą prowadzić samochodów. O matko! Jedna osoba głucha zdobyła te prawo jazdy na tir. Mnie tez się kiedyś to marzyło.

W Holandii mnóstwo głuchych pracuje jako kierowcy samochodów ciężarowych, a tu w Polsce była taka bariera. Jednemu głuchemu się udało, a teraz coraz więcej, coraz więcej głuchych pracuję jako kierowca tira, ze 20 osób już pracuje na tym stanowisku. No my sami próbujemy obejść te bariery, nie tylko się zatrzymywać na tej barierze, musimy mieć podniesione głowy do przodu, musimy się starać.

[Agnieszka]: Ja chcę dodać, mój brat, niedosłyszący, teraz pracuje na tirach, a wcześniej było naprawdę bardzo ciężko. Dlaczego? Prawo jazdy C+E? Chyba E. Szedł do lekarza i cały czas dostawał odmowę. Czterech lekarzy odmawiało mu pozwolenia na pracę. Umiał rozmawiać przez telefon, rozmawia – tak naprawdę on jest prawie jak słyszący. Jak to było możliwe? Ja mogę powiedzieć, że on jest jak słyszący, może 30 decybeli ma niedosłuch, był jak słyszący. Zastanawiam się skąd bariery. Lekarze nie dopuszczają takich osób do pracy jako kierowcy, ale on normalnie przecież słyszy.

Czy osoby z niepełnosprawnością powinny znać własne prawa – prawa pracy i inne?

[Tomasz]: Czy osoby niepełnosprawne powinny znać własne prawa – prawa pracy i inne? Powinni? Tak czy nie? Jeżeli na przykład w CV dopiszemy, tak jak Bartek i wy mówiliście, że jestem niedosłyszących czy głuchy, to wiadomo z góry, że to CV nie zostanie zaakceptowane. A jak to ominąć? Mam super CV i dopisuję tę informację, jak to zrobić?

[Dominika]: Na przykład, że jestem osobą słabosłyszącą, ale podkreślę w CV, że mam bardzo dobre kompetencje, chociażby rozmawiam przez system FM. Przez bluetooth! Przepraszam. Rozmawiam przez bluetooth albo np. jestem osobą słabosłyszącą czy głuchą, ale to nie zmienia faktu, że umiem pracować w grupie będąc grafikiem komputerowym. Czyli wykorzystać swoje kompetencje.

[Weronika]: Mi się wydaje, może się mylę, że jak się napisze w CV: „jestem osobą słabosłyszącą, czy głuchą”, to myślę, że pracodawca może się wystraszyć, że sobie z taką osobą nie poradzi. Myślę, że dopiero po spotkaniu w cztery oczy, lepiej jest wtedy o tym powiedzieć otwarcie.

Korzyści z pracownika niedosłyszącego lub głuchego

[Tomasz]: Jak to zrobić przed spotkaniem? Jak przekonać? Jak napisać? Co zrobić?

[Paulina]: Ja bym sugerowała, żeby to, czego nie mamy, obrócić w korzyści, czyli np. powiedzieć, że owszem, nie słyszę, ale za to nie plotkuję. Nie przeszkadza mi to, że ktoś na około pracuje i ja po prostu jestem bardzo efektywnym pracownikiem i to jest ogromny plus. I mi się wydaje, że trzeba w trochę inny sposób podejść do tych rozmów. Pokazać jednak plusy bycia… Dobra, wiadomo, my mamy gorzej itd. Ale mimo wszystko mi się wydaje, że wszyscy potrafimy znaleźć jakieś plusy bycia osobą słabosłyszącą, chociażby, nie wiem, ja np. dzięki temu, że nie słyszę, to umiem czytać z ust i czasami to może być pomocne także w pracy. Czemu nie?

Ja na przykład miałam taką sytuację, jak pracowałam za granicą, że rozmawiałam z inną osobą i odległość między nami była kilkanaście metrów. I zamiast chodzić od jednej do drugiej osoby, to ja po prostu sobie odczytywałam to, co druga osoba mi wysyłała, sygnały poprzez mówienie i ja po prostu swoim kolegom mówiłam, że „oni powiedzieli, że my musimy zrobić to”, zamiast tak chodzić w te i we w te. Także trzeba szukać pozytywów bycia osobą z niepełnosprawnością słuchu.

Ale właśnie to jest ten problem, ten niuans, żeby poinformować pracodawcę już na etapie wysyłania CV. Bo tak naprawdę jak nasze CV nie zostanie przyjęte, to my nie jesteśmy w stanie udowodnić, że oni zdyskryminowali nasze CV, z tego względu, że mogą podać tysiąc innych powodów, a wiadomo, że dyskryminacja jawna jest karalna… Znaczy, nie że karalna, ale po prostu możemy się odwołać od tego.

[Tomasz]: Aga.

[Agnieszka]: Ostatnio założyłam firmę, Już jakiś czas pracowałam w tej branży, ale klienci mnie zachęcili do założenia firmy. Niedawno założyłam firmę, skupioną na tłumaczeniach, na lektoratach języka migowego. Jeden klient zaproponował, żebym uczyła języka migowego PJM. I od razu powiedziałam, że na zajęciach ja w ogóle nie używam głosu, to klient był zaskoczony A dlaczego, skoro jestem głucha i ja nie będę mówić. Te osoby muszą się rozwijać, jeżeli chcą dobrze migać. „O nie, nie, musi Pani, musi Pani mówić”, okej, nie możemy. To znaczy, że nie chce Pan ze mną współpracować, bo to jest niemożliwe. Ja prowadzę tak zajęcia. To mi pokazuje, że tak naprawdę te osoby nie mają świadomości. Na przykład, w takich sytuacjach głusi mają jakieś swoje potrzeby. Na przykład w CV zapisują to, że są głusi. Oni mogą to naprawdę odmówić z powodu tego, że to jest osoba głucha. Jeżeli daję CV i dostaję odpowiedź, że zapraszają mnie na rozmowę kwalifikacyjną, dobrze, zaczynamy rozmawiać fonicznie. A Pani ma jakąś inną artykulację głosu. Nic nie było zapisane, nie było to zapisane oczywiście w CV. I wtedy się przyznaję, że jestem osobą niedosłyszącą. A ok. No i potem już nic nie odpowiada taka osoba, ale rozmowa przebiega normalnie.

[Tomasz]: Ja słyszałem – oprócz tych waszych propozycji – jak jedna osoba głucha napisała w CV, jakie korzyści finansowe ma szef (zatrudniając osobę głuchą). Mamy taki czas, że każdy szef liczy każdą złotówkę. Dlatego powinniście wiedzieć, że jeżeli dopisujemy w CV: „jeżeli mnie zatrudniacie, wówczas macie 8 tys zł dofinansowania z PFRON-u”. Drugie: „za miesiąc pracy dostają Państwo 1200-2000 zł”. Szef, czytając takie CV, to odrzuci osoby słyszące, bo ma korzyść z pracownika głuchego.

[Eugeniusz]: Tak, tak właśnie było w zakładzie…

Pracownik z niepełnosprawnością = 7. godzinny dzień pracy

[Bartosz]: Tylko, że jest jeden problem, rozmawiałem z różnymi osobami. Oczywiście wspomnieli o tym, że jest możliwość, żeby dostać dofinansowanie z PFRON-u, czyli zatrudnienie. Ale z kolei pracodawcy się trochę przestraszyli, dlatego że jak się dowiedzieli, że są niepełnosprawni, że mają orzeczenie, to automatycznie muszą zatrudnić na 7 godzin, a czasem potrzebują na 8 godzin. Więc tutaj są i plusy, i minusy, bo na przykład taki sklep spożywczy, to oni mają najczęściej dwie zmiany po 8 godzin, a jeżeli ma zatrudnić kogoś z niepełnosprawnych, to wtedy osoba, która jest pełnosprawna jest zmuszona, żeby pracować na 9 godzin, bo ten niepełnosprawny nie może przedłużyć sobie czasu (pracy). Te przepisy tak mówią.

[Tomasz]: Dokładnie nie pamiętam. Jeżeli osoba niepełnosprawna zgodzi się, to może pracować 8 godzin.

[Różne osoby]: Lekarz musi wyrazić zgodę.

[Eugeniusz]: Nawiązując to tych 7 czy 8 godzin, pamiętam, jak w ochronie pracowałem. Kiedyś pracowałam 8 godzin, potem 7, potem zaproponowali mi dodatkową godzinę, 8 godzin. No i ludzie nie chcieli, żeby dostawać mniejsze wynagrodzenie niż za 8 godzin. No trudna była komunikacja z szefem tych osób głuchych, po czym było dużo, dużo pracy i dużo osób głuchych. No i wiedzieliśmy, że nie możemy pracować dłużej, że pracujemy po 7 godzin. No i kierownicy pytali się, a „przedłuż trochę, popracuj dłużej”. Ja tak naprawdę nie miałem. Niektórzy zostawali po prostu dłużej, ale to była oddzielna umowa zlecenie, 7 godzinny był etat, a była oddzielna umowa zlecenie. I tak pracowałam przez rok i czuję, że trochę byłem stratny, bo to się nie liczy do emerytury i tak dalej. Sami wiedzieli, więc już to był zakład chroniony, że tak nie można. Ale głusi potrzebowali pieniędzy, no to się godzili na takie warunki. Tak naprawdę trudna jest sytuacja. Ciężko jest z tym, chyba że czasami przyjmowali to na później.

[Tomasz]: Jak to rozwiązać? Po pierwsze, ja myślę… Proszę.

[Karolina]: Ja myślę, że poprzez jakieś kampanie, które realizujecie jako Forum Głuchych – to będzie jeden krok milowy. Natomiast jeszcze raz – uświadamianie, bo ja już w różnych miejscach pracowałam i bardzo mało osób wie, wciąż, mimo że trafiałam ze szkoleniami, jakieś webinary mamy, jakieś organizacje, to wciąż trzeba chyba wziąć i zakuć do łba pracodawcy, czy właśnie do pracownika. No to trzeba faktycznie zrobić z tego burzę mózgów i wymyślić sposób.

[Anna]: Żeby się wkręcić właśnie w takie środowisko zwykłych pracodawców, natomiast nie robi z tego typu akcji tylko w swoim środowisku, tylko żeby właśnie do innych pracodawców, bardziej na zewnątrz, a nie tak w swojej bańce.

Najpierw staż, potem praca?

[Bartosz]: Ja chciałbym tylko tak powołać się na swoje doświadczenie, w jaki sposób ja dostałem pracę w pierwszej korporacyjnej firmie. To jest tak, że napisałem CV, że jestem osobą niesłyszącą, ale dodatkowo przesyłam też swoje portfolio, bo ja ukończyłem architekturę, więc ja załączam portfolio, żeby zobaczyli, jakie ja pracę wykonałem, żeby trochę docenili i jeszcze dodatkowo odbyłem tam praktykę studencką, czyli to też droga dodatkowego rozwoju, skoro już zrobiłem praktykę, i nie mają zastrzeżeń, to nie powinni mieć problemów ze mną, i dzięki temu dostałem pracę, w ten sposób.

[Tomasz]: A wiecie co? My, jako Fundacja Świat Głuchych, zrobiliśmy serię filmików „Głusi z pasją”. Oglądaliście? Kilka filmów. Okazało się, że głusi wysyłali nam (filmy, jak robią): malunki, kolczyki itd. Potem, po roku, dziękują, bo mają więcej zamówień. Po prostu, dzięki rozpowszechnieniu.

[Eugeniusz]: Teraz środowisko głuchych, środowisku głuchych też jest brak świadomości. My też nie mamy dostępu do pełnego do telewizji, np. temat głuchych sportowców Głusi dobrzy sportowcy nie są znani. Takie jest zdziwienie głuchy sportowiec, to sprawa nieprzyjemna. Tak samo nie tylko głusi, ale też i niesłyszący też mogą. Mogą wiele rzeczy. Mogą na równi z osobami słyszącymi. Ale nie ma tych informacji. Media bardzo mało na ten temat mówią. Teraz się troszkę zmienia, teraz się uczą. Teraz w telewizji pojawił się tłumacz. Teraz jest takie przebudzenie, bo wszystko z wielkim opóźnieniem się dzieje, ale się zmienia.

[Tomasz]: Proszę.

Słyszący – niesłyszący. A może połączyć te dwa  środowiska?

[Anna]: Ja nawet miałam takie pytanie, bo właśnie o to chodzi, takie… jak to powiedzieć… jest to zamknięte środowisko, np. klub sportowców tylko niesłyszących czy głuchych, ale żeby może próbować zrobić jakieś takie akcje, połączyć? Przecież niektóre sporty czy zawody można połączyć w ten sposób, że narciarstwo jest połączone i osób słyszących i niesłyszących, to wtedy łatwiej by było… Chyba jakoś tak… Bo nawet ja, tutaj, pierwszy raz tak naprawdę mam do czynienia z osobami totalnie niesłyszącymi, głuchymi i jednak da się dogadać, tylko kwestia takiej chęci. Sama zrobiłam taki projekt fotograficzny o osobach implantowanych i spotkałam się z taką osobą, która powiedziała, że kiedy podjęła decyzję o implantacji, to osoby głuche zerwały z nią kontakt. To tak właśnie wydaje mi się, że więcej takiej może chęci z każdej ze stron, żeby wymieszać trochę, spróbować zmieszać te środowiska.

[Eugeniusz]: Właśnie, właśnie implant. Ja akurat, jak się urodził mój syn, on był z głębokim niedosłuchem. Moja teściowa namawiała nas na implant, ja z pokolenia na pokolenie jestem głuchy. Nie czuję, że tych barier to jest dla mnie domowe, normalne. Teściowa słysząca, a więc implant będzie dobrze mówił. Tak naprawdę nie nadawaliśmy na tej samej fali. Ja nie za bardzo się czułem z tym dobrze, żeby moje dziecko miało implant, dobrze będzie miało aparaty, jakoś sobie poradzi. No dobra, teściowa odpuściła temat, ale też rodzina mnie jakby zmuszała. Tak próbowała wpłynąć na mnie na trudny temat.

[Karolina]: Ja odniosę się do wypowiedzi Ani a propos właśnie tego wymieszania. Ja swego czasu brałam udział w zawodach sportowych i była dyskusja nad tym, że jest AZS, czyli dla osób wszystkich, tak? I jest też IMP, czyli tzw. Integracyjne Mistrzostwa Polski AZS. I mieliśmy swego czasu na obozie sportowym o tym dyskusję, czy faktycznie mieszamy te sporty, czy nie. I powiem z własnego doświadczenia, że jednak ta odrębność i ta tożsamość jest ważna dla osób czy głuchych, słabosłyszących, czy z innymi schorzeniami, osobami z niepełnosprawnością, czy intelektualną, czy ruchową itd. Jest jednak nie mniej ważne, że ten dostęp, bo dzięki temu na zawodach sportowych, na przykład osoba głucha, która startuje do pływania, np. ja startowałam, to dzięki temu były dostosowane do mnie warunki, były dziewczyny słabosłyszące i miałyśmy równe szanse, bo np. nie usłyszelibyśmy gwizdka, gdzie jest na standardowych zawodach, a tu dzięki temu sędzia nam machnął. I miałyśmy równe szanse, że my tych dźwięków nie słyszymy podczas startu. Ale dzięki temu mogliśmy spojrzeć i troszeczkę w inny sposób podejść do startu. Więc w ten sposób.

[Anna]: Zgadzam się. I zdaję sobie z tego sprawę, ale bardziej dążę do tego, żeby spróbować nie traktować chociażby tych sportów jako takich, no stricte takich… profesjonalnie, tylko właśnie bardziej w formie takich akcji poznania siebie nawzajem, a nie takich stricte sztywnych zasad.

[Karolina]: To jeszcze dodam, że są osoby takie jak słabosłyszące, idą do klubu sportowego, jak najbardziej jest ta akcja, ale dążą już w IMP-ach, żeby w przyszłości były wymieszane, tak jak mówi kolega, że to ewolucja, że już wchodzą te zmiany. Tylko troszeczkę potrzebujemy czasu. Ale dobry pomysł, faktycznie.

[Tomasz]: Aga, proszę.

[Agnieszka]: Chciałam nawiązać do tematu Ani: integracja głuchych i słyszących, słabosłyszących. Powiem ok. Moje wieloletnie doświadczenie mówi, że te grupy są zupełnie rozłączne, ale tak widzę, pytam się, czy to da jakiś wynik, jeżeli połączymy te grupy, na przykład ludzie słyszący są zainteresowani tymi tematami np. na moim tiktoku zbieram około 8 tys. osób, którzy mnie oglądają. Ja opowiadam o temacie języka migowego, też pytają się, gdzie można się spotkać. Cieszę się z tego, ale patrzę, że jest możliwość integracji, ale czasem zależy to od człowieka, czy ten człowiek jest tym zainteresowany. To tak naprawdę indywidualna sprawa. Zależy od człowieka.

Aparat słuchowy lub implant? To normalna sprawa, jak okulary

[Dominika]: Myślę, że tutaj chodzi o taką indywidualną potrzebę oswojenia się z tym, no i żeby społeczność traktowała tę głuchotę, czy słabosłyszenie jako coś normalnego, jak noszenie okularów korekcyjnych.

[Jolanta]: Moim zdaniem społeczność też nie posiada takiej wiedzy, że z osobami niedosłyszącymi, czy z głuchymi można jednocześnie porozumieć się za pomocą gestykulacji, za pomocą tego języka ciała. Mimika twarzy. Często można spotkać osoby (głuche), które właśnie odczytują mowę z ust. Tylko po prostu chęci, przede wszystkim. A nawet i podstawowa wiedza tego języka migowego. Podstawowa – to już jest naprawdę dużo.

[Tomasz]: Spoko.

[Karolina]: Chociażby w szkole, w edukacji, prawda?

Czy przepisy o niepełnosprawności coś zmienią?

[Tomasz]: Tutaj tak naprawdę znowu łączy się sprawa edukacji. Musimy wiedzieć, musimy chcieć, musimy pobudzać, po prostu. Nasza praca, nasze spotkanie to jest początek – tak jak powiedziałaś – początek jakiś kroków. Może się uda przekonać. W Polsce bardzo dużo jest przepisów nowych i nakazanych z Unii Europejskiej i z ONZ. Wszystko dla osób z niepełnosprawnością. A kiedy będzie to wprowadzone w życie? Może za 5 lat?

[Eugeniusz]: Myślę, że to trudne.

[Anna]: Ile tych przepisów jest martwych? Albo, tak powiem, na razie w szufladzie.

[Paulina]: Owszem, mamy te wszystkie przepisy, których muszą przestrzegać i obywatele, i przedsiębiorcy, i uczelnie, i bla bla bla. Ale przepisy przepisami, można je respektować, ale zawsze – jak to się mówi – Polak potrafi obejść przepisy. I mi się wydaje, że właśnie to się dzieje teraz, bo są różne przepisy, które mają zapewniać dostępność osobom z niepełnosprawnościami, czy to do pracy, czy to do edukacji, czy to po prostu do bycia zintegrowanym ze społecznością słyszących. I problemem jest to po prostu, że my, jako Polacy potrafimy sobie ułatwić życie. W jaki sposób? Po prostu omijając te wszystkie restrykcje.

I dlatego sednem problemu tak naprawdę o tym, o czym tu mówimy, jest zmiana nastawienia społeczeństwa słyszącego – ogólnie czy tam ogólnie jakiegokolwiek społeczeństwa, w którym my funkcjonujemy. Bo jeśli my nie zmienimy nastawienia, to co z tego, że są te regulacje, jak nikt nie będzie z dobrej woli chciał, a czasami naprawdę dobra wola, to jest czasami chyba najważniejsza część, bo dobra, są regulacje itd., ale kwestia jest taka, żeby być otwartym na zmiany tego wszystkiego, działania w stronę właśnie bycia otwartym i dostępności dla tych osób.

[Tomasz]: Ciekawe, że z jednej strony przepisy Polacy potrafią je obejść, a z drugiej strony w Europie Polacy mają największe serce, najbardziej są chętni do współpracy, do pomocy. Dlaczego? Dlaczego się to rozjeżdża? Ciekawe bardzo.

[Anna]: Ja myślę, tu jest brak świadomości pewnych przepisów, które nam przysługują. To też jest ważne.

[Karolina]: Dlaczego to się rozjeżdża? Tak myślę nad Twoim pytaniem. Myślę, że to kwestia kultury, którą będziemy rozwijać. Mentalność polska wchodzi.

[Weronika]: Myślę, że ogólnie potrzebna jest po prostu świadomość, żeby uświadomić jak najwięcej ludzi słyszących, żeby jak najwięcej o tym mówić i żeby pokazywać pozytywne strony i żeby zmieniali nastawienie, żeby nie bali się kontaktu też z osobami słabosłyszącymi, niesłyszącymi i żeby czuli się przy nich swobodnie. Trzeba o tym, jak najwięcej mówić.

[Dominika]: Bo jak nie słyszę, to nie znaczy, że gryzę albo zarażam.

Pracownik z niepełnosprawnością = straty dla firmy?

[Alicja]: I jeszcze chciałabym dodać, że często widzę takie przekłamanie wśród ludzi, że osoba niepełnosprawna to bardziej starty będzie przynosić firmie, a jak kogoś zatrudniamy, to bardziej liczymy na to, że będą większe obroty, większe zyski w firmie i często po prostu ludzie nie mają świadomości, że mamy bardzo dużo atutów, że znamy potrzebę osób niepełnosprawnych. W tym jesteśmy ekspertami. Od małego wychowujemy się w środowisku osób z niepełnosprawnością i znamy ich potrzeby. Potrafimy dostosować komunikat marketingu, żeby właśnie następni klienci przychodzili. No bo osoby z niepełnosprawnością też są potencjalnymi klientami.

[Tomasz]: Super, piękny finał. Pięknie podsumowałaś. Tak, to prawda, że osób niepełnosprawnych będzie coraz więcej, nie mniej. Osób starszych też będzie więcej. Społeczeństwo nie chce przyjąć niektórych informacji. Niepełnosprawni są odkładani na bok, starsi są odkładani na bok. A każdego to czeka. Prawda, że teraz się poirytujemy, ponarzekamy, a potem, za 5 czy 10 lat, my będziemy decydować o sytuacji pracy w Polsce.

[Eugeniusz]: Też w Sejmie był temat o dostępności dla osób głuchych. A teraz co? Co dalej? Jakie są dalsze? Piękne są przemówienia, a realizacji nie ma.

[Tomasz]: Na koniec, słowo, proszę. Chciałaś? Podnosiłaś rękę.

[Paulina]: Już nie pamiętam, sekunda. Zapomniałem.

[Tomasz]: Aga.

[Agnieszka]: Ja mogę? Chciałam opowiedzieć o mojej mamie, która też jest osobą głuchą. W tym roku jej firma została zamknięta. Mama jest szwaczką. Mama szukała pracy. Chciała znaleźć pracę taką samą, też jako szwaczka. Bardzo kocha szyć, szyć ubrania. Szukała i szukała. I nie mogła znaleźć. Tylko dali ofertę jako staż jako stażystka. Nie wiem czy z powodu tego, że że jest głucha. Przecież ona miała ogromne doświadczenie. No.

Podsumowując…

[Tomasz]: Dziękuję za dzisiejszą rozmowę. Nie wszystko możemy rozwiązać. Nie mam ekspertów, pomysłów, żeby w sekundę wszystko zmienić. Ale to prawda, stopniowo, trzeba po prostu iść do przodu. Rozmawiać ze znajomymi. Uczyć się całe życie. Jak wygląda sytuacja? Jak wyglądają przepisy? Co możemy zrobić? Co mamy? Mamy kontakt i możemy utrzymywać relacje. Na przyszłość możemy zrobić jakąś kampanię informacyjną. Bardzo dużo informacji nie dociera. Ale co pozostało? Trzymać kciuki i działać.

[Paulina]: I pracować też nad tym.

[Eugeniusz]: Rok, dwa, trzy i potem się wszyscy rozejdą. Nie jest tak łatwo. To jak popychanie kamienia. Chcemy dalej żyć i popychać, dojść, dojść do szczytu.

[Robert]: Przepisy UE dużo zmieniają.

[Paulina]: Ale musimy przyznać, że i tak jest lepiej teraz, niż powiedzmy 20 lat temu. I teraz pomyślmy, że za kolejne 20 będzie jeszcze lepiej niż teraz. Czyli to może się nie zadzieje za naszych czasów, ale się zadzieje za czasów naszych dzieci, wnuków itd. Także myślimy o naszych pokoleniach głuchy i słabosłyszących itd. Bo to jest jednak ciągła walka o to.

[Tomasz]: Zgoda. Ja bardzo dziękuję. Kończymy na dzisiaj. Jutro: „Kultura” i „Słyszący a głusi” – spór albo integracja, serduszko.

[Eugeniusz]: I niedosłyszący.

[Marek]: Spór głuchych i słyszących?

[Tomasz]: Albo serduszko! Dzięki za dziś. Ściemnienie.

[Anna]: Cięcie. Dobranoc, dobranoc.

Międzypokoleniowe Forum Głuchych odbyło się w grudniu 2022 roku, w ramach projektu „Międzypokoleniowe Centrum Głuchych”. Zadanie zostało sfinansowane ze środków Ministerstwa Edukacji i Nauki.

logo Ministerstwa Edukacji i Nauki. Po lewej godło, po prawej nazwa ministerstwa z biało-czerwonym podkreśleniem
Skip to content