Co Ty wiesz o głuchych

Kim jest CODA? Co Ty wiesz o głuchych? #14

Kim jest CODA? I co mogą zrobić głusi rodzice, aby ułatwić komunikację ze słyszącym dzieckiem? „Co Ty wiesz o głuchych? #14”

CODA kto to?

Cześć! CODA, nie jest to ten Koda – miś z bajki „Mój brat niedźwiedź”. Nie do końca chodzi też o zakończenie utworu muzycznego, co ciekawe i w sumie trochę śmieszne nazewnictwo to pochodzi poniekąd właśnie z muzyki. Już tłumaczę: według Stowarzyszenia CODA Polska, założycielka tego akronimu oraz pierwszej organizacji CODA – Pani Millie Brother – ze względu na jej muzyczne wykształcenie, celowo ułożyła słowa, by powstał akronim CODA. Coda lub koda – pisane przez literę K – to:

„zakończenie utworu muzycznego, które ma sprawiać wrażenie jego podsumowania i zamknięcia. Oprócz tego pojawiają się jednak w nim także nowe nuty i motywy, których nie było w utworze wcześniej”.

Można więc rzec, że CODA, czyli Children/Child of Deaf Adults, są jak zupełnie nowe nuty czy motywy, w życiu niesłyszącej pary.

Słyszące dzieci niesłyszących rodziców – CODA

CODA, czyli jak już wcześniej wspomniałem Children/Child of Deaf Adults, tłumacząc na język polski – słyszące dzieci niesłyszących rodziców. Termin ten odnosi się do ludzi słyszących, którzy byli wychowywani przez niesłyszących rodziców. Tutaj może malutka anegdota do tematu, ponad 90% osób niesłyszących ma słyszące dzieci. No właśnie, CODA-ki to w zasadzie praktycznie niczym nieróżniący się ludzie słyszący, od innych słyszących. Prawie w tym przypadku robi kolosalną różnicę – osoby takie wzrastają w zupełnie innym otoczeniu czy kulturze niż ich rówieśnicy.

Życie CODA

Ja też jestem CODA, mam niesłyszących rodziców. W zasadzie, już pierwsze miesiące życia są inne, wielu z nas nauczyło się wcześniej migać niż mówić. Dorastaliśmy jako dzieci dwujęzyczne, i z reguły byliśmy trochę takim pomostem pomiędzy niesłyszącymi a światem słyszących, tłumacząc nie tylko w kontaktach z zewnątrz, lecz także wewnątrz rodziny – pośrednicząc między rodzicami i dziadkami, młodszym rodzeństwem czy krewnymi. Zostawaliśmy prywatnymi, osobistymi tłumaczami swoich rodziców – brzmi trochę, jakbyśmy byli pracoholikami!

Wielu z nas, jako osoby dorosłe, nadal dużą część swojego czasu spędzają z ludźmi niesłyszącymi – pracując jako tłumacz lub nauczając w szkołach dla niesłyszących. Dowodzi to tego, że nie byliśmy do niczego zmuszani, robiliśmy, i robimy to z przyjemnością, tylko teraz niektórzy odpłatnie. To jednak niejedyne różnice.

Kolejną różnicą jest przynależność, a w zasadzie w większości przypadków jej brak, do danej grupy kulturowej. Jako dzieci niesłyszących, rotujemy między grupą, towarzystwem słyszących, a niesłyszących. W praktyce wygląda to tak, że zapytani: „Z kim milej przychodzi nam spędzać czas?”, odpowiedź jest dla nas ciężka, po prostu w obu tych grupach czujemy się dobrze, i w obu grupach jesteśmy w stanie wyrażać swoje emocje, uczucia, myśli, a nawet poczucie humoru – oczywiście nie jest to reguła, i są od tego pewne indywidualne wyjątki.

CODA – prywatny tłumacz języka migowego dla rodziców?

Wracając do tematu bycia osobistym tłumaczem rodziców. Prawdę mówiąc, wiele osób uważa, że jest to dosyć obciążające dzieci podejście, i że trzeba to zmienić. Ja, ze swojego punktu widzenia, tak jak już wcześniej wspomniałem, nie do końca się z tym zgodzę. Osobiście odniosłem i wciąż odnoszę duże benefity z tego, że pomagałem i pomagam rodzicom w wielu, wydawałoby się „dorosłych” sprawach.

Jednak mam to szczęście, że trafiłem na rodziców znających pewien umiar i mających zdrowy rozsądek, co do przydzielania mi „tłumaczeń” i spraw do tłumaczenia. O co mi chodzi? Nigdy na przykład nie zdarzyło mi się tłumaczyć w gabinecie lekarskim, w którym musiałbym na przykład przekazać informacje, których nie rozumiem lub które byłoby przykre, na przykład o poważnej chorobie jednego z rodziców.

Jedyna rzecz, do jakiej mógłbym mieć jakieś zastrzeżenia to fakt, że wiele osób czy „specjalistów” nie wie jak podejść do dzieci CODA, nie zna za bardzo tematu, a te jednak w momencie, w którym potrzebują wsparcia specjalistów, nie dostają go dostosowanego, spersonalizowanego do ich potrzeb. W końcu są mentalnie trochę odmienni – lawirują między dwoma kulturami.

Czy każdy CODA jest dobrym tłumaczem języka migowego?

Teraz może trochę na temat tego, czy każdy CODA jest dobrym tłumaczem. No więc – nie! Zacznijmy od tego, że niestety jest wiele przypadków, kiedy dziecko jest wychowywane przez słyszącą rodzinę, czy krewnych, więc jest CODA-kiem jedynie z nazwy – tak formalnie. Nieformalnie natomiast nie identyfikuje się z kulturą czy światem głuchych. Co jednak, gdy dziecko jest wychowywane przez rodziców niesłyszących? Ma ono predyspozycje do bycia dobrym tłumaczem, od podszewki dobrze zna kulturę głuchych, to, jak odbierają pewne bodźce czy informacje. Jednak spogląda bardzo mocno na tę kulturę przez pryzmat swoich rodziców, a jak wiemy, każdy jest inny. Wracając do meritum, czy każdy CODA jest dobrym tłumaczem – nie, ale ma świetną bazę do tego, żeby nim być.

Apel do głuchych rodziców słyszących dzieci!

Tutaj teraz moment na mały apel dla wszystkich niesłyszących. Głusi, jeśli macie słyszące dzieci, proszę, migajcie do nich, rozmawiajcie z nimi w polskim języku migowym. Wiem i rozumiem, że może pojawiać się obawa przed tym, że dzieciak nie poradzi sobie później, że nie będzie mówić, lecz jest to nieuzasadniony stereotyp, kultywowany przez wiele, wiele lat. A jego konsekwencje są kolosalne. Jako rodzice tracicie kontakt ze swoim dzieckiem, mimo że może ono Was rozumie, ale jeśli nie będzie dobrze władać migowym, to z pewnością nie będzie wyrażać myśli, czy uczuć. Skutkuje to utratą podstawowego wsparcia od rodziców. A to jest czymś naturalnym i obowiązkowym, jeśli chodzi o relacje w rodzinie. Nie zabierajcie im tego!

KODA, CODA, SODA?

Na koniec, może trochę o terminologii, której wcale nie jest mało! Termin CODA zarezerwowany jest dla słyszących dorosłych dzieci niesłyszących rodziców, jednak dzieci nieletnie określa się terminem KODA – Kid of Deaf Adults. Istnieją też pojęcia takie jak:

  • OCODA – Only Child of Deaf Adults – oznaczające jedynaka mającego głuchych rodziców;
  • OHCODA – Only Hearing Child of Deaf Adults – odnoszące się do jedynej słyszącej osoby w rodzinie, reszta rodziny – rodzice i rodzeństwo, są niesłysząc;
  • SODA, czyli słyszące rodzeństwo głuchego brata lub siostry – Siblings of Deaf Adults;
  • GODA, czyli wnuki głuchych dziadków – Grandchild of Deaf Adults;
  • COHHA – Children/Child of Hard-of-Hearing Adults – dzieci słyszące mające rodziców słabosłyszących;

i tym podobne. Każda sytuacja jest opisana innym akronimem, więc znajdziemy ich mnóstwo.

Wprawdzie temat ten jest bardzo szeroki i głęboki, i można by o nim długo rozmawiać. Z pewnością nie poruszyłem jakichś tematów w tym filmie, jeśli mielibyście jakieś pytania, napiszcie je proszę w komentarzu, a my postaramy się zrobić drugi film, bardziej na zasadzie Q&A – bylibyście za? Gorąco polecam też obejrzenie innych filmów z serii „Co Ty wiesz o głuchych?”

Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO na lata 2021-2030