Sport

Józefa Czerwińska-Muszyński — historia sukcesu

Józefa Czerwińska-Muszyński. Pływaczka. Mistrzyni olimpijska. Mistrzyni świata. Zapraszamy do obejrzenia wywiadu, w którym Pani Józefa opowiada o swojej karierze sportowej.

[Maciej Joniuk]:
— Witam Panią. Jest to już drugi wywiad z Panią Józefą Czerwińską-Muszyńską. Wcześniej rozmawialiśmy o sytuacji koronawirusa w Ameryce, a teraz — dotrzymując obietnicy — porozmawiamy o Pani osiągnięciach na olimpiadach i o zdobytych medalach. Ta historia na pewno zaciekawi głuchych. Jak Pani zaczęła przygodę z pływaniem? Skąd ta pasja?

Początek historii ze sportem

[Józefa Czerwińska-Muszyńska]:
— Dzień dobry wszystkim. Jak się czujecie? Mam na imię Józefa. Opowiem Wam, jak wyglądała moja historia z pływaniem.

Kiedy miałam 12 lat, mieszkałam w okolicy klubu sportowego Orzeł. Bardzo chciałam tam ćwiczyć. Zapytałam rodziców, a oni się zgodzili. Założyłam strój i poszłam na trening. Zaczęło się od biegania. Z czasem trener mnie zauważył i chciał mnie o coś zapytać. Kiedy dowiedział się, że jestem niesłysząca, poprosił żebym zawołała rodziców. Następnego dnia, moi rodzice i trener spotkali się. Dołączyłam do klubu. Podpisali papiery, że są za mnie odpowiedzialni. Miałam tylko 12 lat.

Zaczęło się od biegania

Zaczęło się od biegania. W Warszawie zdobyłam Mistrzostwo Warszawy na 800 m. Zdobyłam wtedy puchar oraz medal. Następnie wzięłam udział w biegu z przeszkodami, w którym zajęłam 1 miejsce zdobywając medal, co przyczyniło się do tego, że mam puchar. Bardzo lubiłam ćwiczyć i zawsze byłam aktywna. Należałam do drużyny harcerskiej w szkole na pl. Trzech Krzyży.

Początki pływania

W lato, pakując się na wyjazd, mama zapakowała mi czepek i strój kąpielowy. Zdziwiłam się, ponieważ nie potrafiłam pływać. Okazało się, że jedna z harcerskich zasad wymagała ode mnie takiego stroju. Pociągiem dojechałam na Mazury, gdzie mieścił się obóz. Po rozpakowaniu rzeczy zauważyłam, że w pobliżu było jezioro, którego nazwy nie pamiętam. Po pierwszym pływaniu niejako zakochałam się w wodzie. Codziennie, po kryjomu chodziłam tam spędzać czas, pluskając się i kąpiąc w wodzie. Po powrocie do domu, bardzo skarżyłam się mamie na brak codziennej kąpieli, co ją zdziwiło.

Młodzieżowego Domu Kultury

We wrześniu, kiedy zaczęła się szkoła, mama po rozmowie z dyrektorem zaprowadziła mnie do MDK – Młodzieżowego Domu Kultury, który mieścił się w budynku za szkołą. W następnym tygodniu mama doniosła mi rzeczy do pływania, które odniosłam do szafki. Codziennie po szkole chodziłam tam na dwugodzinne treningi z pływania. Po roku, w lutym, w wieku 13 lat zdobyłam Mistrzostwo Polski Młodzików do lat 15. Zdobywałam pierwsze miejsca na dystansie 100 i 200 metrów. Miałam w sobie ogromną determinację do ćwiczeń. Wzięłam też udział w pływaniu zespołowym. Jako zespół pływaliśmy na 100, 200 metrów, jak i w sztafecie. Niestety przez to, że moja reprezentacja była w tym za słaba przegraliśmy.

Polonia Warszawa

Po zawodach pan Włodzimierz Olewski, trener Polonii, podszedł do mnie z pytaniem, gdzie są moi rodzice? Odpowiedziałam mu, że na trybunach, a było to w Pałacu Kultury i Nauki. Podszedł do rodziców, chwilę ze sobą porozmawiali. Po tygodniu, pan Olewski odwiedził nas w domu, gdzie rodzice znów podpisywali jakieś dokumenty do klubu sportowego. Wypełniali je, ponieważ ja byłam na to za młoda, miałam 13 lat. Ćwiczyłam teraz w barwach klubu Polonii. Codziennie po szkole wsiadałam w 116 – numer autobusu – i jechałam na Stare Miasto, gdzie znajdował się klub. Po treningu wracałam do domu i tak cały czas.

Pierwsza Olimpiada

Jako reprezentantka klubu zazwyczaj zajmowałam pierwsze lub drugie miejsce. Rok później, w kwietniu 1961, w budynku MDK odbyła się Olimpiada. Zobaczyłam wtedy wiele obcych języków migowych. Wystartowałam w wyścigu na 100 m, zajęłam 3 miejsce na olimpiadzie i pierwsze w reprezentacji Polski. Później w wyścigu na 200 m sytuacja się powtórzyła. Pokonałam wtedy jedną z najlepszych zawodniczek w Polsce – Barbarę Pawlicką, która bardzo to przeżywała. Po jakimś czasie, mama załatwiła ze mną paszport. Miałam wtedy w okolicach 14 lat. Fakt, że mam paszport bardzo ucieszył prezesa Zarządu Głównego PZG i kierownika sportowego, z którymi pojechałam do Finlandii na Olimpiadę.

Olimpiada w Finlandii w 1961 roku

[Maciej Joniuk]:
— Bardzo ciekawa historia. W młodym wieku pokochałaś pływanie, później dołączyłaś do Polonii, a stamtąd do Legii Wojskowej?

[Józefa Czerwińska-Muszyńska]:
— Nie do końca od razu tam trafiłam. Jadąc na Olimpiadę do Finlandii w 1961 roku, rodzice powierzyli opiekę nade mną starszej ode mnie Barbarze Pawlickiej, która mnie pilnowała, gdyż byłam tam najmłodsza. Barbara nie odpuszczała mnie nawet na chwilę, do tego stopnia, że spałyśmy razem w jednym łóżku. Jechałyśmy jednym pociągiem, aż do granicy z Rosją, gdzie szyny pociągowe są węższe. Jechałyśmy tak do Leningradu, gdzie miałyśmy przesiadkę na pociąg jadący prosto do Finlandii, Helsinek. Nocowałyśmy w akademiku, gdzie nocowali też inni. Było tam wiele nowych, obcych dla mnie twarzy i języków.

Barbara bardzo się mną opiekowała. Razem chodziłyśmy wszędzie. Nawet, gdy Basia rozmawiała z jakimś chłopakiem, chociaż wtedy czułam się trochę dziwnie. Ten temat był dla mnie obcy, miałam tylko 14 lat. Wtedy też widziałam różnych ludzi. Na prawdę ludzie byli z różnych miejsc.

Po dwóch dniach od przybycia, mieliśmy się rozgrzewać. Co ciekawe, woda w basenie była dużo bardziej czysta niż u nas, w Polsce. Zawodnicy z innych krajów wyróżniali się tym, że mieli dużo bardziej kolorowe i designerskie kostiumy. Ja osobiście nie czułam się stratna, skupiałam się na ćwiczeniu i pływaniu.

Rozpoczęcie zawodów

Następnego dnia zaczęły się zawody. Udało mi się zdobyć rekord świata i Olimpiady oraz złote medale. Wiele osób mi gratulowało, robili wiele zdjęć. Razem z Barbarą przeszłam na kolejne zawody. Był to wyścig na 100 m, w którym zdobyłam złoty medal i wyścig na 3 razy 50 m.

Odpowiadając na Wasze wątpliwości, dawniej nie było takich dystansów jak 4 razy 50 m czy 4 razy 100 m, ponieważ dawniej te Olimpiady były dużo mniejsze, mniej osób brało w nich udział. W Letniej Olimpiadzie dla Niesłyszących nr 9 uczestniczyło mało osób. Brałam w niej udział jako jedna z reprezentantek Polski. Pływałam z dziewczyną, która nie pływała za dobrze. Musiałam dużo nadrobić i bardzo się wysilić, ale udało mi się to i zdobyłam pierwsze miejsce, a ona 3. Jako drużyna zajęliśmy 3 miejsce, które też jest dobre.

Współpraca z Legią Warszawa

Po zakończeniu Olimpiady wróciłam do domu, gdzie czekali na mnie zadowoleni rodzice. Miesiąc później zostałam zaproszona do Ministerstwa Turystyki i Sportu, gdzie otrzymałam brązowy medal i nagrodę pieniężna – 5000 zł. Od 1961 do 1962 trenowałam w Polonii, a od 1962 trener Legii chciał, żebym do nich dołączyła, bo nie mieli nikogo mocnego do pływania w stylu żabki. Po czasie, dogadał się z moimi rodzicami i przeniosłam się do Legii. Byli oni znani z osiągnięć w skokach do wody, piłce wodnej i w przeróżnych stylach pływania oprócz żabki. Reprezentując Legię, zdobyłam wiele pucharów i złotych medali.

Polska Narodowa Kadra

[Maciej Joniuk]:
— Rozumiem, że ćwiczyłaś między osobami słyszącymi, tak?

[Józefa Czerwińska-Muszyńska]:
— Tak.

[Maciej Joniuk]:
— Nieźle.

[Józefa Czerwińska-Muszyńska]:
— W wieku 15 lat, czyli w 1962 dołączyłam do Polskiej Narodowej Kadry. Byłam w niej aż do 1967 roku. Z samymi słyszącymi. Olimpiada w Finlandii była dla niesłyszących. Oprócz tego zdobyłam mistrzostwo Polski. Później w 1965 byłam mistrzynią Polski zdobywając 11 złotych medali w różnych stylach i dystansach.

Zmiana trenera

Na obozie w 1965 zapytałam kierownika, dlaczego mam teraz innego trenera – był to jakiś trener z Poznania. Z moim poprzednim trenerem dobrze mi się ćwiczyło, ponieważ w przeciwieństwie do tego z Poznania, miał zrobione papiery i bardzo dobrze znał się na rzeczy. Powiedziałam Panu kierownikowi, że nie pojadę na Olimpiadę bez swojego poprzedniego trenera. Po tym Pan prezes zastanowił się i wykonał telefon do mojego poprzedniego trenera. Później wcześniejszy trener zjawił się w obozie. Trener bardzo mocno z nami ćwiczył od rana do wieczora. Były to bardzo ciężkie treningi. Ale dzięki temu, gdy pojechaliśmy na Olimpiadę zdobyliśmy więcej medali. Na Olimpiadzie w Ameryce zdobyliśmy więcej medali, niż na Olimpiadzie w Finlandii, z czego Pan Prezes i kierownik bardzo się cieszyli.

Zdobyte medale

[Maciej Joniuk]:
— Ile w sumie zdobyła Pani medali przez lata swojej kariery?

[Józefa Czerwińska-Muszyńska]:
— Medale za Mistrzostwa Polski – 2, na Olimpiadzie w 1961, w Finlandii zdobyłam 2 złote i 1 brązowy. W 1965, na Olimpiadzie w Ameryce zdobyłam 2 złote i 1 srebrny. W 1969 zdobyłam 2 złote i 1 brązowy, ale dla Ameryki, aczkolwiek wciąż byłam obywatelem Polski. Przyjechałam do Warszawy na rozmowę z prezesem PNK, w sprawie reprezentowania Polski. Niestety odmówili mi z powodów finansowych.

Ćwiczenia na uniwersytecie Montclair

Po powrocie do domu powiedziałam swojemu mężowi, że chciałabym dalej pływać. Z mężem postanowiliśmy szukać, ale nie wiedzieliśmy od czego zacząć. Mieszkaliśmy wtedy w New Jersey. Kiedy jechaliśmy samochodem zauważyliśmy uniwersytet Montclair. Zjechaliśmy zapytać. Całą rozmowę z trenerką prowadził mój mąż. Po rozmowie założyłam strój kąpielowy i zaczęłam pływać – przyjęli mnie. Ćwiczyłam tam jako jedyna niesłysząca.

W Ameryce kontynuowałam swoją karierę, zdobywając kolejne medale. W 1969 odbyła się Olimpiada w New Jersey. Chciałam w niej wystartować, ale nie mogłam, bo Polski Związek Głuchych nie przyjął mojej prośby o dofinansowanie. Trenerka Kate Meyor powiedziała, że się tym zajmie. Napisała do Amerykańskiego Związku Pływania i do AAU. Zapytała organizatorów Olimpiady, którzy odpowiedzieli, podobnie jak Amerykański Związek Sportów Głuchych.

Po zebraniu tych wszystkich dowodów na to, że jestem sportowcem, CISS po obradach przyjęło mnie do Amerykańskiej reprezentacji. Mąż napisał też, że jesteśmy osobami niesłyszącymi, a oni dzięki funduszom zapewnili nam to, co potrzebne. Po tym wszystkim dostałam zaproszenie na obóz.

Treningi i zawody w czasie ciąży

Zdziwiło to tam obecnych, ponieważ rok wcześniej w 1968 zaszłam w ciążę. Mimo tego, do piątego miesiąca ciąży dalej trenowałam. Później lekarze zalecili mi przerwę w treningach, więc je przerwałam, nie mówiąc nic trenerce. Zaniepokojona moja nieobecnością wysyłała mi wiadomości, które ignorowałam. 7 czerwca urodziłam starszą córkę Cury. Tydzień po urodzeniu, gdy czułam się na siłach, pojechaliśmy z mężem do trenerki, która mnie uściskała. Po uściskaniu, zapytała co się stało, a gdy się dowiedziała poprosiła, bym pokazała jej swoją córeczkę. Wszyscy na mój widok się ucieszyli. Nawet młodsi studenci ćwiczący tam.

Następnego tygodnia, zjawiłam się tam z córką. Dostałam w prezencie kołyski, wstążeczki itp. Po miesiącu wyjechałam na wcześniej wymieniony obóz, a na najbliższej Olimpiadzie zdobyłam 2 złote medale i 1 brązowy, ustanawiając rekord w pływaniu żabką na 200 m.

Opieka nad dziećmi

[Maciej Joniuk]:
— Wow, miesiąc po urodzeniu wróciłaś na treningi i zdobyłaś złoty medal. Jestem w szoku.

[Józefa Czerwińska-Muszyńska]:
— Po urodzeniu Cury, zastanawialiśmy się nad drugim dzieckiem. Razem z mężem postanowiliśmy oddać Cury dziadkom, gdy miała 2 latka, a my, regularnie co rok odwiedzaliśmy ich. Kiedy urodziło się drugie dziecko, starsze miało 3 lata. Gdy młodsze dziecko miało roczek, powierzyliśmy je dziadkom, a ja kontynuowałam treningi.

Po obozie treningowym wystąpiłam na Olimpiadzie w Szwecji zdobywając bez problemu złoty medal na 200 m oraz złoty medal w sztafecie ustanawiając rekord. W Ameryce jest zwyczaj, że po Olimpiadzie jest wyjazd, podróż do innych państw, z czego zrezygnowałam by pojechać do Warszawy, do moich dzieci. Byłam z nimi 2 miesiące po czym zabrałam je ze sobą do Ameryki. Starsza córka miała wtedy 4 latka, a młodsze dziecko 2. Po przybyciu czuły się trochę zszokowane, gdyż przyzwyczaiły się do dźwięku rozmów, a u nas rozmawialiśmy w języku migowym. Zapisaliśmy je do prywatnego przedszkola. Kiedy podrosły na tyle, żeby pójść do 5 klasy, wysłaliśmy je do szkoły obok domu, do której je zawoziliśmy. Gdy trochę podrosły, do szkoły zabierał je autobus.

W tym momencie moja starsza córka Cury ma 53 lat, a młodsza 51. Mam też 3 wnuczęta — najstarsze ma 22 lata, drugie 20 lat a najmłodszy wnuk ma 18 lat. Jestem z nich dumna.

Starty w Olimpiadach

[Maciej Joniuk]:
— Ile razy startowała Pani w Olimpiadzie?

[Józefa Czerwińska-Muszyńska]:
— 4 razy.

[Maciej Joniuk]:
— Jakie państwa reprezentowała Pani?

[Józefa Czerwińska-Muszyńska]:
— Dwa razy Amerykę i dwa razy Polskę. Pierwsza była w 1961 – Polska, w Ameryce 1965 – Polskę, 1969 – Amerykę i Olimpiada w Szwecji – Amerykę. Mogłabym dalej reprezentować, lecz ze względu na dzieci przerwałam karierę w 1973 roku. Od tego czasu dalej pływam. Do dziś kocham pływanie. Pływam w morzu, które znajduje się niedaleko mojego domu. Te fale, powietrze…

Obecnie panuje pandemia i czekam na wytyczne dotyczące pływania w morzu. Moje 3 wnuczęta pływają, lecz najmłodszemu najlepiej to wychodzi. Dawniej uwielbiał piłkę i badminton. Dopiero w wieku 15 lat, gdy zaczął uniwersytet, polubił pływanie. Jest bardzo dobry na 100 i 200 metrów żabką. Z wnuczkiem mamy ten sam styl pływania. Tą samą krew. Mamy ze sobą bardzo dobre relacje.

Głuchy sportowiec

[Maciej Joniuk]:
— Opowiedziałaś nam o swoim życiu prywatnym, o karierze sportowej, o tym jak urodziłaś córki. Bardzo dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że Pani historia poruszy i zmotywuje głuchych w Polsce do osiągania sukcesów. Miejmy nadzieję, że w przyszłości Polscy głusi osiągną taki sukces jak Pani i będą zdobywać wiele medali. To wszystko bardzo dziękuję.

[Józefa Czerwińska-Muszyńska]:
— Jeszcze chciałam coś dodać. Bardzo Was proszę, młodzi w całej Polsce, chłopcy i dziewczęta, nie myślcie, że nie możecie pływać ze słyszącymi. Głuchy czy nie, to dalej człowiek. Jesteście równi sobie. Sportowa sylwetka? Oczywiście. Treningi? Oczywiście. Skupiajcie się na Olimpiadzie. Ja jestem niesłysząca i jestem lepsza od słyszących dzięki treningom. To są wielkie życiowe szanse. Ja zrezygnowałam z Olimpiady w Meksyku w 1968 roku, ze względu na ślub.

Miejcie w sobie miłość do ćwiczeń, starajcie się, bo możecie! Bardzo ważne jest też, żeby połączyć naukę z ćwiczeniami. Jest to przyszłościowe. Dzięki temu będziecie mieć kontakt z każdym człowiekiem na świecie. Dziękuję!

[Maciej Joniuk]:
— Zgadzam się z Panią, jeszcze raz dziękuję. Paaa

[Józefa Czerwińska-Muszyńska]:
— Paa, dziękuję za rozmowę, miłego dnia, pa.