Edukacja

Jednolita cena książki – za i przeciw

Czy cena książki regulowana przez ustawę to dobry pomysł? W języku migowym wyjaśnia Natalia Sobótka.

Jeśli kochacie czytać, na pewno zauważyliście, że co jakiś czas powraca dyskusja na temat ustawy o jednolitej cenie książki. W ciągu ostatnich lat małe lokalne księgarnie upadają, a wielcy sprzedawcy oraz sklepy internetowe rosną w siłę. Ponadto, dużo mówi się o niskim poziomie czytelnictwa w naszym kraju. Czy ratowanie małych księgarni pomoże podnieść zwrot czytelnictwa w kraju?

Ustawą o jednolitej cenie książki?

W 2017 roku sejm rozpoczął dyskusję nad ustawą o jednolitej cenie książki. Założenie ustawy – stała cena dla nowości wydawniczych przez rok od daty premiery. Dopuszczalny rabat 5%. Wyjątkiem są instytucje oświatowe i biblioteki – tam rabat wynosi 25%. Twórcy ustawy podkreślają, że książka jest szczególnym dobrem kultury, więc powinna być chroniona przed brutalnymi zasadami rynku. Dzięki temu nieważne czy ktoś jest największym dystrybutorem w Polsce, czy małą, wiejską księgarnią – dysponuje tą samą ceną towaru. Skoro cena towaru nie jest najważniejsza, o zakupie decydują inne czynniki, np. klimat danego miejsca.

Podobna ustawa w innych krajach

W innych krajach zastosowano takie rozwiązanie prawne (Dania, Niemcy, Hiszpania, Australia i inne). Na przykład we Francji, dzięki tej ustawie, w 2014 roku niezależne księgarnie stanowiły 22% rynku. Z kolei w Wielkiej Brytanii po zlikwidowaniu takiej ustawy 1/3 księgarni zniknęła z rynku.

Plusy i minusy regulacji cen

Zwolennicy ustawy twierdzą również, że dzięki tej ustawie autor będzie znał ostateczną cenę książki, a więc będzie dokładniej znał swój przychód, a co za tym idzie – zawód pisarza może stać się stabilnym źródłem utrzymania.

Jednak największym minusem ustawy będzie nieuchronny wzrost ceny nowości wydawniczych. Skoro ceny wzrosną – czytelnictwo na pewno nie wzrośnie, ludzie dużo dłużej będą się zastanawiać nad tym, czy na pewno chcą kupić daną książkę, znikną spontaniczne decyzje zakupowe warunkowane przez rabaty. Przeciwnicy opierają się również na ekonomii, a więc zasadach popytu i podażu oraz naturalnej konkurencji. Według nich to wystarczy, specjalna ustawa nie jest potrzebna. Jeśli Państwo próbuje ingerować w niewidzialną rękę rynku, może to negatywnie odbić się na czytelnikach. Jeśli na książkę nie wpływają czynniki rynkowe, książka finalnie będzie droższa. Będziemy musieli zapłacić więcej.

Obecnie, cykl życia książki jest krótki. Już kilka miesięcy po premierze książka może mieć kilka obniżek, co sprawia, że mniej zasobny konsument, również w miarę szybko może zapoznać się z bestsellerem. Czy ustawa pomoże w różnorodności oferty wydawniczej? Głosy są podzielone. Zwolennicy uważają, że tak – wyższa cena to wyższy dochód dla wydawców, a więc i środki na finansowanie debiutów i książek specjalistycznych. Przeciwnicy uważają wręcz przeciwnie. Konieczność długiego utrzymania stałej ceny spowoduje, że wydawnictwa będą kierować się ku znanym autorom i tematom, aby mieć pewność, że nawet przy wyższej cenie, czytelnik zdecyduje się na spontaniczny zakup. Jak widzicie, głosy są podzielone.

Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO na lata 2021-2030