Praca

Głusi z pasją #2 Magdalena Dąbrowska

Bohaterką dzisiejszego odcinka „Głusi z pasją” jest Magdalena Dąbrowska. Mama, żona, aktywna zawodowo, a do tego kobieta z dobrym sercem.

Cześć!

Witam wszystkich niesłyszących. Nazywam się Magdalena Dąbrowska. Chciałabym opowiedzieć, czym zajmuję się w czasie koronawirusa, będąc w domu.

Pracuję w szkole jako asystent wspomagający niesłyszącej dziewczyny, której tłumaczę. Skończyłam surdopedagogikę. Jestem osobą niedosłyszącą.

W czasie koronawirusa, zastanawiałam się co mogę robić. Mam pracę, nauczam zdalnie. Po pracy zajmuję się zabawą i nauką z moimi dziećmi. Ale co robić w czasie wolnym? Wpadłam na pomysł szycia maseczek ochronnych. Zauważyłam, że koronawirus bardzo szybko się rozprzestrzenia, w szpitalach brakuje maseczek, strojów ochronnych i tego typu rzeczy. Jednocześnie zaczęło się pojawiać coraz więcej osób, które szyją. Chciałam do nich dołączyć. Nigdy wcześniej nie szyłam. Mam maszynę do szycia, ale jest naprawdę zwykła. Materiał do pierwszej maseczki wycięłam z poduszki. Pocięłam ją, złożyłam i była krzywa. Musiałam ją poprawić, trochę poćwiczyć i się udało. Zamówiłam więc materiały.

„Fajne Babeczki Szyją Maseczki — Krosno i okolice”

Akurat moja słysząca koleżanka, z którą dorastałam, założyła na Facebook’u grupę #Fajne Babeczki Szyją Maseczki Krosno i okolice. Chciałam do nich dołączyć. Grupa szyje charytatywnie maseczki dla szpitali, policji, dla straży pożarnej, do sklepów, aptek – dla każdego, kto w pracy spotyka dużo ludzi. Gdy dołączyłam, osób szyjących było kilka. Później dużo ludzi zaczęło dołączać, kupować materiały, kupować gumki, troczki. Każdy miał szczodre serce. Miałam jeszcze więcej siły do działania. Czułam, że mam pomysł i mogę zrobić przysługę. Dlatego szyłam jeszcze więcej i więcej.

Zdarzyło się, że osoby z materiałami pytały mnie, czy mogę dla nich uszyć maseczki. Brałam materiał i szyłam. Wysyłałam paczkami z Podkarpacia do Lublina i w inne miejsca. Zaraziłam innych moim znajomych szyciem. Niektórzy chcieli nawet kupić maszynę do szycia, przez internet pytali, ja im wyjaśniałam. Zarażałam innych „dobrym wirusem” szczodrego serca. Bardzo mnie to cieszy.

Nawet mój mąż zaczął mi pomagać szyć maseczki. Mężczyźni też mogą to robić. Zauważyłam, że PZG w Krakowie i w innych miastach też prężnie działa. Miło to obserwować. Nie myślę o tym, że jest źle. Nie oglądam ciągle telewizji. Czuję, że chcę działać i dalej pomagać. Dla mnie to ważna sprawa. Nie wiem, co jeszcze mogę dodać. Minęły trzy tygodnie odkąd szyję. Jeżeli będę miała materiał, będę szyła maseczki dalej.

Dziękuję wszystkim. Proszę o komentarze co się podobało, co się nie podobało? Co myślicie? Może ktoś też szyje – pochwalcie się w komentarzu.

Dziękuję.