Historia

Co to jest System Językowo-Migowy — wykład Bogdana Szczepankowskiego

Wykład profesora Bogdana Szczepankowskiego, wyjaśniający czym jest System Językowo-Migowy (SJM).

Wykład prof. dr hab. Bogdana Szczepankowskiego.

Na język migowy tłumaczy Tomasz Smakowski.

Co to jest System Językowo-Migowy?

Chciałbym Państwu opowiedzieć o Systemie Językowo-Migowym. Narosło na jego temat tyle niedomówień – może nawet wręcz przekłamań – że warto byłoby o tym opowiedzieć. Czuję się do tego upoważniony, ponieważ przy opisywaniu Systemu Językowo-Migowego miałem bardzo duży, czynny udział.

Najpierw taka krótka definicja, którą później rozwinę: system polega na równoczesnym mówieniu i ilustrowaniu znakami migowymi tego, co się mówi, zgodnie z gramatyką języka fonicznego, języka polskiego. Nie języka migowego.

Zakon Benedyktynów i system językowo-migowy

Mały rys historyczny: zaryzykuję takie stwierdzenie, że początków systemu językowo-migowego można doszukiwać się 1500 lat temu. Nie chce się uwierzyć, prawda?

W szóstym wieku święty Benedykt z Nursji ogłosił regułę zakonu Benedyktynów, a w tej regule było napisane, że w określonych porach i miejscach mnisi powinni zachowywać całkowite milczenie. Milczeć można ale porozumiewać się trzeba, więc święty Benedykt dopuścił stosowanie znaków, gestów. I tak zaczął się rodzić pierwszy zespół, zbiór znaków języka migowego.

System językowo-migowy znany był już zakonnikom z VI wieku
Zakon Benedyktynów, VI wiek n.e.

Trzeba było czekać 400 lat na to, żeby ten zbiór znaków został wyrysowany i opisany, ale liczył prawie 300 znaków gestowych – może można powiedzieć migowych – którymi posługiwali się zakonnicy wtedy, kiedy nie wolno było mówić. No, a przecież mnisi myśleli w języku fonicznym.

Wobec tego znaków też musieli używać w tej samej gramatyce języka fonicznego. To było coś zbliżonego do dzisiejszego Systemu Językowo-Migowego.

Zakon Benedyktynów
Zakon Benedyktynów z szóstego wieku n.e.
Mnisi używali języka migowego
Mnisi używali języka migowego

Pierwsza znana szkoła dla dzieci głuchych

Idźmy dalej. Otóż w osiemnastym wieku, w 1770 roku w Paryżu, powstała pierwsza znana szkoła dla dzieci głuchych.

ksiądz opat Charles-Michel de L’Épée, założyciel szkoły głuchych
Ksiądz opat Charles-Michel de L’Épée

Założył ją ksiądz opat Charles-Michel de L’Épée. Znał język migowy, którymi posługiwały się jego dwie podopieczne siostry głuchonieme – i ten język migowy rozwijał i zastosował jako nośnik wiedzy w nauczaniu tych dzieci. Tych i następnych w tym „Instytucie dla Młodych Głuchoniemych” – tak się wtedy on nazywał.

Ale de L’Épée uważał, że ówczesny tamten język migowy jest bardzo odległy od języka francuskiego, który był językiem ojczystym tam, i myślał nad tym, w jaki sposób go zbliżyć do francuszczyzny, w jaki sposób go zmodernizować, żeby był zgodny z gramatyką języka francuskiego. Wymyślił coś, co nazwał znakami metodycznymi, takimi dodatkowymi znakami, które uzupełniały wypowiedź w języku migowym i miały tworzyć konstrukcję gramatyczne.

Był entuzjastą tego systemu i próbował go uprawiać w swojej szkole tak długo, jak długo żył, jak długo był jej dyrektorem. Ale po jego śmierci jego następcy, jego następca bezpośredni, ksiądz Sicar zarzucił tę metodę, odstąpił od niej i właściwie ten kolejny system językowo-migowy jakby przestał funkcjonować. To niestety tak się zdarza.

Systematic Sign Language

Następną ciekawostką, już bardzo zaawansowaną, był opracowany w Anglii przez językoznawcę angielskiego, który się nazywał sir Richard Paget, Systematic Sign Language

To było coś właściwie… to było bardzo bliskie systemowi językowo-migowemu. A nawet było bardziej rozbudowane, bo konstrukcję znakowe, które u nas buduje się na bazie alfabetu palcowego, podobieństwa do określonych liter, w tym języku Pageta nie mogło być zastosowane, ponieważ angielski alfabet palcowy był dwuręczny, i do tego nie pasował, więc on jeszcze musiał dorobić jakby takie znaki funkcjonalne, które ułatwiały konstruowanie wypowiedzi pasujących do wypowiedzi w mowie. To miało być użyte w szkołach dla dzieci głuchych, ale nie było. Wybuchła II wojna światowa, to wszystko się jakoś rozsypało po prostu.

sir Richard Paget, twórca Systematic Sign Language.
sir Richard Paget

Paget Gorman Signed Speech czyli Paget’a Gorman’a znakowa mowa

Ale po wojnie znalazł się entuzjasta tej metody, doktor Pierre Gorman, który był niesłyszący, jeden z pierwszych doktorów niesłyszących, który nie tylko przyjął ten system, ale zaczął go także rozbudowywać. Z resztą rozbudował go bardzo pięknie. Nazwał go potem troszkę inaczej – Paget Gorman Signed Speech czyli Paget’a Gorman’a znakowa mowa. I rzeczywiście tu o to chodziło, dokładnie jak w systemie naszym językowo-migowym, żeby to była mowa uzupełniana znakami. Ten system za bardzo się nie przyjął. Był stosowany w niektórych szkołach, głównie w latach 60., 70., 80., ale do dzisiaj są szkoły, które ten system stosują.

doktor Pierre Gorman, twórca Paget Gorman Signed Speech czyli Paget’a Gorman’a znakowa mowa
Niesłyszący doktor Pierre Gorman

Ja miałem przyjemność osobiście poznać doktora Gormana w 1967 roku na V Kongresie Światowej Federacji Głuchych. Trochę podyskutowaliśmy na te tematy, bo przecież ja już wtedy byłem po opracowaniu zasad Polskiego Systemu Językowo-Migowego. Ale przecież była zimna wojna. Myśmy nie mieli żadnych kontaktów ze sobą, i obaj byliśmy zdumieni, że pracowaliśmy nad tym samym. I właściwie doszliśmy do niemal identycznych wniosków.

list od doktora Pierre Gorman'a
Korespondencja od dr. Pierre Gorman'a

Także to była taka ciekawostka, która wskazuje na to, że takie system językowo-migowe były tworzone nie tylko w Polsce, i nie jest to – jak niektórzy sądzą – polski wynalazek. Bynajmniej. Raczej sięgałbym do świętego Benedykta i 1500 lat wcześniej, niż przypisywał to komukolwiek współczesnemu.

Skąd się wziął współczesny system językowo-migowy?

Skąd się wobec tego wzięły systemy językowo-migowe w krajach, w których żyli głusi i posługiwali się językiem migowym, klasycznym?

Otóż było wielu głuchych, którzy nie utracili słuch w bardzo wczesnym dzieciństwie, nie urodzili się głusi, ale stracili słuch w wyniku jakiś chorób w wieku lat 7, 8, 10, 15. Już z opanowaną mową, już z systemem myślenia i gramatyką języka fonicznego, nie migowego.

Początkowo żyli w środowisku ludzi słyszących. Na pewno nie było im tam dobrze – wiem coś na ten temat. Ale stowarzyszenia głuchych działały, powstawały. I wcześniej czy później te osoby, które nie umiały posługiwać się językiem migowym, miały jako tako opanowaną mowę, przychodziły do tych stowarzyszeń głuchych, i tam z konieczności poznawały znaki języka migowego.

No, ale w takim razie przy myśleniu opartym na języku fonicznym, z gramatyką foniczną mocno ukształtowaną, znaki migowe były stosowane jako uzupełnienie wypowiedzi fonicznej – w takiej samej strukturze gramatycznej. I tak te systemy językowe-migowe powstawały, bo musiały powstawać, bo one po prostu tym osobom były potrzebne.

Mało tego, ci reprezentanci języka fonicznego w społeczności głuchych, po opanowaniu języka migowego, najczęściej stawali się liderami tych stowarzyszeń.

Prezesi PZG

Zobaczą Państwo za chwilę zdjęcie – to unikalne zdjęcie z 1965 roku – na którym widać pięciu prezesów Polskiego Związku Głuchych, będących prezesami w różnych latach, po kolei. Wszyscy oni przyszli do społeczności głuchych z ukształtowanym językiem, mową, gramatyką foniczną. Uczyli się języka migowego od głuchych. Wszyscy potrafili posługiwać się najpierw systemem językowo-migowym, a dopiero potem Polskim Językiem Migowym.

Prezesi Polskiego Związku Głuchych: Mieczysław Grajek, Kazimierz Diehl, Roman Petrykiewicz, Marian Bronikowski, Zdzisław Bielonko
Prezesi PZG: Mieczysław Grajek, Kazimierz Diehl, Roman Petrykiewicz, Marian Bronikowski (stoi) i Zdzisław Bielonko

Początki Polskiego Systemu Językowo-Migowego

No właśnie, jak to się zaczęło u nas?

Otóż jeden z byłych prezesów Polskiego Związku Głuchych – którego na tym zdjęciu zresztą nie ma, Stanisław Siła-Nowicki, pokażę go osobno – pedagog z zamiłowania, później pedagog z zawodu, wreszcie doktor pedagogiki. Zorganizował w 1959 roku taki kurs pomocniczy dla głuchych, którzy chcieli zdobyć świadectwo dojrzałości. Było to 8-9 osób na początku. Przez kilka lat wyrównywał ich wiedzę do poziomu wymaganego przy maturze – z polskiego i z historii, od 60. roku, ja także z matematyki, bo matematyka była moim pierwszym ukończonym kierunkiem studiów.

Stanisław Siła-Nowicki, były prezes Polskiego Związku Głuchych PZG
Stanisław Siła-Nowicki
książka system migowo-językowy na kursach języka migowego pierwszego stopnia, autor książki Bogdan Szczepankowski
system migowo-językowy na kursach języka migowego pierwszego stopnia, autor książki

Robiliśmy to właśnie w ten sposób, że korzystaliśmy z języka migowego. Ja się wtedy właśnie uczyłem migać — i także od tych uczniów szkoły średniej. W 1965 roku pracowałem nad podręcznikiem do nauki systemu językowo-migowego dla współpracowników osób głuchych. Wówczas to jeszcze nazywało Polska Metoda Kombinowana, potem System Migowo-Językowy. Wreszcie, po konsultacji z profesorem Leonem Kaczmarkiem, znanym polskim specjalistą od logopedii, powstał System Językowo-Migowy.

Pisał o tym Świat Głuchych w 1965 roku – to już, proszę Państwa, ponad 50 lat minęło! Czas leci w sposób nieubłagany.

Język migowy w szkole

Przez te wszystkie lata Polski Związek Głuchych czynił starania w Ministerstwie – najpierw Oświaty i Wychowania, potem Edukacji Narodowej – czynił starania o zgodę na wprowadzenie języka migowego do szkół, bo przecież poziom nauczania w szkołach był tragiczny. Zasadnicza Szkoła Zawodowa w rzemieślniczych zawodach, które można było opanować na bazie obserwacji, naśladownictwa. Kontakt nauczycieli z dziećmi był bardzo ograniczony. Nauczanie przez obserwację i naśladownictwo. Wychowanie bez języka migowego praktycznie było niemożliwe. No, ale to jest temat na inne spotkanie. 

A w Ministerstwie ciągle panowało przekonanie, że dziecko głuche musi uczyć się tylko mówić, że język migowy przeszkadza w opanowaniu mowy i wobec tego języka migowego stosować nie można. Nawet były sytuację, że nauczyciele bili po łapach za używanie języka migowego przez dzieci.

Polski Związek Głuchych poszedł dalej, w latach 1968-1973 – znów ile lat temu, policzmy – zorganizował Punkt Konsultacyjny dla chętnych do zdobycia matury. Z całej Polski przyjechało, no na początku to było chyba 18 osób, 13 rozpoczęło naukę w technikach, 9 ukończyło technika, 3 zdały maturę. Wszystkie one korzystały z tak zwanego Punktu Konsultacyjnego, gdzie codziennie po południu było przerabiane za pomocą języka migowego to, czego uczyli się w technikach, do których poszli.

1984 rok, proszę Państwa. Raport UNESCO na temat alternatywnych podejść do nauczania głuchych. W tym raporcie uczeni doszli do wniosku, że bez języka migowego nie ma dobrej nauki, nie ma dobrego wychowania. 

Równocześnie – a właściwie kilka miesięcy później – specjalista ówczesny w Ministerstwie Edukacji Narodowej do spraw głuchych, niejaki Pan Wacław Kur, który był przedtem dyrektorem ośrodka dla dzieci głuchych w Krakowie, pojechał do Szwecji. Tam zobaczył szkołę, która nazywa się Manila w Sztokholmie – bo ufundował ją kiedyś Gubernator Manili –  szkołę dla dzieci głuchych, gdzie uczono z zastosowaniem języka migowego. Okazało się, że tam są rewelacyjne wyniki nauczania. Kiedy wrócił do Polski przedstawił swoje obserwacje, Ministerstwo wyraziło zgodę, żeby język migowy znalazł się jako element pomocniczy w nauczaniu, ale tylko jako System Językowo-Migowy. Jako mowa uzupełniana znakami języka migowego. No ale to był jednak ogromny krok do przodu. To było coś, co musiało nastąpić, i co stało się – tak jak powinno się stać – etapem przejściowym do wprowadzenia w nauczaniu Polskiego Języka Migowego.

Nauczanie języka migowego

Bogdan Szczepankowski i Mirosława Sosnowska, tłuamcze telewizyjni języka migowego
Bogdan Szczepankowski i Mirosława Sosnowska

Wtedy właśnie, w 1985 roku, Ministerstwo nie tylko wyraziły zgodę na wprowadzenie Systemu do nauczania, ale także na finansowanie kursów, programów, podręczników dla nauczycieli, a nawet cyklu filmów dydaktycznych, które w 1986 roku rozpoczęto realizować.

Zrobiono 115 filmów dydaktycznych do nauki języka migowego. Brałem w tym udział, byłem scenarzystą, także współaktorem. Oprócz mnie, była tam pani Mirosława Sosnowska, znana jako tłumacz telewizyjny, pan Józef Kazimierz Hendzel, również znany jako tłumacz telewizyjny, ówczesny sekretarz Zarządu Głównego Polskiego Związku Głuchych.

Pierwszy podręcznik wydany został w 1988 roku. Wydały je Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, więc to było poważne wydawnictwo i poważna książka.

Zresztą kolejne podręczniki doczekały się w wielu wydań. Pierwsza część miała chyba 7 wydań – to było na przestrzeni gdzieś do 2001-2002 roku.

W 1997 roku Ministerstwo Edukacji Narodowej wydało taki wewnętrzny wprawdzie dokument, ale dostępny: „Kierunki przemian w kształceniu uczniów niepełnosprawnych”, i tam sformułowano takie zdanie, które państwo zacytuje:

„Najbardziej korzystnym dla rozwoju dziecka głuchego uznaje się nauczanie i wychowanie dwujęzyczne, to jest z użyciem mowy i języka migowego”.

książka Bogdana Szczepankowskiego: Podstawy Języka Migowego
Podstawy Języka Migowego, autor: Bogdan Szczepankowski
książki: "Język Migany w szkole" autorstwa prof. Bogdana Szczepankowskiego, część 1, część 2, część 3
„Język Migany w szkole”, autor prof. Bogdan Szczepankowski

Tyle tylko, że Ministerstwo rozumiało, że to ma być równocześnie mowa i język migowy, a nie osobno i stąd System Językowo-Migowy. My wiemy oczywiście, że to jest twór sztuczny, że to jest rodzaj hybrydy językowej, manualne uzupełnienie polszczyzny, ale w tamtych czasach nawet marzyć nie można było, żeby w nauczaniu wykorzystywać Polski Język Migowy z jego własną gramatyką, z jego własną kulturą. Ale mimo wszystko jest rzeczą absolutnie pewną, że dzięki wprowadzeniu do szkół w tym 1985 i następnych latach, języka migowego do nauczania, bardzo podniósł się poziom kształcenia. Wielu głuchych zdało matury, wielu podjęło studia. I dzisiaj pracują w szkołach dla głuchych często, ponieważ głównie wybierali studia pedagogiczne – przecież idąc na studia, planując swoją przyszłą pracę, musieli szukać miejsca, w którym będą się mogli dogadać, a w szkole dla głuchych, kiedy nauczyciele znają język migowy, to było oczywiste. W związku z tym większość z nich pracuje dziś w szkołach dla głuchych, jako nauczyciele i wychowawcy.

Głusi studenci

Ja osobiście przez wiele lat jako dyrektor szkoły dla głuchych, a potem jako nauczyciel akademicki, wspierałem dążenia uczniów głuchych do zdobywania średniego, potem wyższego wykształcenia. Byłem promotorem 27 prac magisterskich napisanych przez głuchych studentów – moich studentów – na uczelniach w Siedlcach, obecnie Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny; w Łodzi – Społeczna Akademia Nauk; w Warszawie – Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Nie byłoby to możliwe, gdyby w polskich szkołach nadal była stosowana metoda oralna – ta metoda, w której nie wolno było dzieciom posługiwać się językiem migowym i nauczycielom też, więc nie mieli jak przekazać wiedzy, nie mieli jak przekazać kultury i wychowania.

System Językowo-Migowy w szkole

Można narzekać na System Językowo-Migowy, oczywiście, pewnie, że można. Ale jeśli ktoś uważa, że wprowadzenie ponad 30 lat temu Systemu do szkół, kiedy nie można było nic innego wprowadzić, że to był błąd – po prostu nie ma racji, bo po prostu nie wie, jak to było naprawdę. Ja wiem. Ten etap trzeba było przejść. I przeszliśmy.

„Jeśli ktoś uważa, że wprowadzenie ponad 30 lat temu Systemu (Językowo-Migowego) do szkół, kiedy nie można było nic innego wprowadzić, że to był błąd – po prostu nie ma racji, bo po prostu nie wie, jak to było naprawdę. Ja wiem. Ten etap trzeba było przejść. I przeszliśmy”.

prof. dr hab. Bogdan Szczepankowski

Wprowadzenie Systemu Językowo-Migowego do szkół, okazało się w pewnym sensie milowym krokiem do przodu. Wyniki nauczania rewelacyjnie się zmieniły. 

Poza tym, wreszcie, po kilku latach zaczęli pojawiać się w szkołach głusi nauczyciele, głusi wychowawcy, którzy jeszcze lepiej niż nauczyciele mieli opanowany język migowy, i możliwości przekazywania wiedzy, przekazywania zasad funkcjonowania w społeczeństwie.

Czy głusi rozumieją System Językowo-Migowy (SJM)?

Ale teraz jest drugi problem. Czy głusi rozumieją System Językowo-Migowy? Proszę Państwa, to jest polszczyzna. To jest polszczyzna. Przecież dziecko głuche przez 11 czy 12 lat w szkole, cały czas na lekcjach uczy się języka polskiego. Od kolegów poznaje język migowy. Od starszych kolegów, od kolegów z tej samej klasy, którzy są dziećmi rodziców głuchych i przyszli już z językiem migowym do szkoły. 

To oczywiste, proszę Państwa, że te języki cały czas oddziaływają na siebie, interferują ze sobą, ich koegzystencja jest po prostu koniecznością. Przenikają się nawzajem. Kiedy dziecko głuche komunikuję się mową, często wykorzystuje gramatykę języka migowego. Sformułowania są często niezrozumiałe dla osób słyszących; ale kiedy dziecko komunikuje się migowo, to z kolei wykorzystuje artykulacje i niektóre sformułowania z polszczyzny. Ale najciekawsze jest komunikowanie się pismem, ponieważ w piśmie używając słów z języka polskiego – dziecko głuche czy dorosły głuchy, wszystko jedno – może posługiwać i często posługuje się gramatyką języka migowego. To co napisze, dla osoby słyszącej może być niezrozumiałe. Wszystkie słowa są jasne ale całość zdania – nie zawsze. Natomiast, proszę Państwa, jeśli porozumiewają się za sobą na piśmie osoby głuche – faksem, SMS-em – nie ma żadnego problemu. Bowiem zazwyczaj używają zdań też takich hybrydowych, gdzie używają słów z języka polskiego, a gramatykę z języka migowego. I proszę bardzo, osoba słysząca z kolei weźmie taki tekst do ręki i go nie zrozumie, i potrzebuję tłumacza, żeby dowiedzieć się, o co w tym chodzi. Bo to jest napisane po prostu inną gramatyką.

Podsumowanie Systemu Językowo-Migowego

Spróbuję podsumować sprawę Systemu Językowo-Migowego.

Po pierwsze, System Językowo-Migowy, co to w ogóle jest, proszę Państwa, tego nikt nie wie tak do końca. Ale ja wiem. Wiem, bo jestem świadkiem historii, bo byłem przy narodzinach tego Systemu w Polsce.

koegzystencja pomiędzy językiem migowym, fonicznym, miganym, loszczyzną foniczną, polskim językiem migowym i systemem językowo-migowym
Koegzystencja języków miganego, migowego i fonicznego

Krótko mówiąc (pytanie 1): na czym polega idea Systemu Językowo-Migowego?

Ilustrowanie wypowiedzi słownej znakami języka migowego. Ja mówię i równocześnie migam to samo co mówię. Tak po polsku, po ludzku: Mówisz i pokazujesz to samo.

Pytanie 2:  Po co powstał System Językowo-Migowy?

Żeby osoba głucha mogła łatwiej zrozumieć wypowiedź w ojczystym języku fonicznym, wypowiedź z gramatyką polską. Ilustrowanie znakami ułatwia tego zrozumienie.

Pytanie 3: Kto to wymyślił?

Istnieje taki mit, że to osoby słyszące wymyśliły dla głuchych. Nie! Pomijając te pierwsze systemy, tworzone przez zakonników, gdzie było słyszący dla słyszących to tworzyli. To te systemy tworzone dla głuchych, powstały z inicjatywy samych głuchych – tych dwujęzycznych, tych, którzy pojawiali się w społeczności głuchych bez języka migowego, ale za to z mową foniczną, z językiem, myśleniem w języku fonicznym. 

Systemy te są młodsze od języków migowych, one sobie liczą dopiero kilkadziesiąt lat. W wielu krajach zaczęły powstawać w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, najwcześniej w Anglii, bo tam jeszcze przed wojną, aczkolwiek wtedy to się to nie rozwinęło, ale już było. Polska w sumie znalazła się w czołówce, chyba byliśmy na drugim miejscu. Ale ponieważ ze względu na wspomnianą już zimną wojnę i żelazną kurtynę, nie mieliśmy dostępu do tego co się robiło w innych krajach, więc sami nad tym musieliśmy pracować.

Pytanie 4:  Czy słownictwo w Polskim Języku Migowym i Systemie Językowo-Migowym jest to samo?

Generalnie, tak. 90% znaków jest identycznych. Natomiast tak – w Polskim Języku Migowym występują tak zwane znaki idiomatyczne, może kilkadziesiąt, może trochę więcej niż 100, których w systemie się nie stosuje, bo nie są przetłumaczalne słowo w słowo. Poza tym w Systemie z kolei występują niektóre przyimki i spójniki, które nie występują w Polskim Języku Migowym. Natomiast prawdą jest, że dzięki prostym zasadom System Językowo-Migowy jest przystępny, jest łatwy dla osób niesłyszących, korzystają z tej samej gramatyki.

Pytanie 5: Jak z tego wyjść?

No właśnie – otóż jedynym sposobem wyjścia z tej sytuacji jest rozdzielenie tych dwóch języków w nauczaniu. Ideałem byłoby uczenie Polskiego Języka Migowego jako pierwszego języka, i na jego bazie uczenie polszczyzny, też się z wykorzystaniem znaków, żeby łatwiej było zrozumieć co się mówi, ale jako drugiego języka, w postaci pisanej i ewentualnie mówionej – jeśli byłoby to możliwe, bo przecież nie wszystkie dzieci głuche mogą opanować mowę, o czym wiemy.

Pytanie 6 i ostatnie (ostatnie... zbliżamy się do końca): Jakie są zalety i wady Systemu Językowo-Migowego?

Spróbuję to tak jakoś podsumować. 

Zalety: 

  • zgodność z polszczyzną – to jest również wada, ale to za chwilę
  • możliwość równoczesnego przekazu do osób głuchych i do osób słyszących. Mówienie i miganie równoczesne, wystąpienia publiczne, tam gdzie widownia jest słyszących i głuchych, system jest najlepszy
  • możliwość skutecznej prezentacji zasad gramatyki polskiej w formie dostępnej dla osób głuchych.

 Wady:

  • no to też jest ta zgodność z polszczyzną, bo to jest rozdzielenie jakby od języka migowego 
  • dalej jest: trudności w uzyskaniu pełnej synchronizacji, czasami brakuje słów, czasami końcówki są tak nietypowe, że to jest trochę trudne i to jest pewnego rodzaju wadą
  • no i bardzo ważne: konieczna jest choćby minimalna znajomość polszczyzny przez odbiorcę. Jeśli nie zna zasad gramatyki polskiej, to nie zrozumie wypowiedzi – ale przecież wrócę do tego, że te 11 czy 12 lat tej polszczyzny się dziecko w szkole uczy, więc powinno mieć choć trochę to opanowane.

Ostateczne podsumowanie:

Są osoby, którym System jest potrzebny. W niczym nie przeszkadza klasycznemu Polskiemu Językowi Migowemu, który jest nośnikiem kultury głuchych, no i jest oczywiście podstawowym środkiem komunikowania się. Dbanie o jakość i tradycje Polskiego Języka Migowego – co jest konieczne, oczywiście – nie oznacza i nie powinno oznaczać prób eliminowania Systemu Językowo-Migowego z życia tych głuchych, którzy tego potrzebują. 

To wszystko proszę Państwa. Dziękuję za uwagę.

prof. dr hab. Bogdan Szczepankowski

„Są osoby, którym System (Językowo-Migowy) jest potrzebny. W niczym nie przeszkadza klasycznemu Polskiemu Językowi Migowemu, który jest nośnikiem kultury głuchych, no i jest oczywiście podstawowym środkiem komunikowania się. Dbanie o jakość i tradycje Polskiego Języka Migowego – co jest konieczne, oczywiście – nie oznacza i nie powinno oznaczać prób eliminowania Systemu Językowo-Migowego z życia tych głuchych, którzy tego potrzebują”.

prof. dr hab. Bogdan Szczepankowski